Życzenia po angielsku
- Walentynki
- Życzenia urodzinowe
Życzenia
- 18 urodziny
- Andrzejki
- Bez okazji
- Boże Narodzenie
- Dla przyjaciela
- Dla rodziców
- Dla wojaków
- Do pamiętnika
- Dzień babci
- Dzień chłopaka
- Dzień dziadka
- Dzień dziecka
- Dzień górnika
- Dzień kobiet
- Dzień matki
- Dzień ojca
- Halloween
- Imieninowe
- Jubileuszowe
- Komplementy
- Mikołajkowe
- Miłosne
- Na chrzest
- Na dobranoc
- Na dzień dobry
- Na Komunię Św.
- Na pocieszenie
- Na wieczór kawalerski
- Na wieczór panieński
- Na zdjęcia
- Narodziny dziecka
- Noworoczne
- Pozdrowienia
- Przeprosiny
- Radosne
- Rocznica ślubu
- Różne
- Sylwestrowe
- Ślubne
- śmieszne
- Świąteczne
- Tęsknota
- Toasty
- Toasty weselne
- Urodzinowe
- Walentynki
- Weselne
- Wielkanocne
- Złamane serce
Aforyzmy
- Bóg
- Ból i cierpienie
- Człowiek
- Dobro
- Kobiety
- Małżeństwo
- Marzenia
- Mężczyzna
- Miłość
- Nadzieja
- Pieniądze
- Piękno
- Prawda
- Przyjaźń
- Radość
- Szczęście
- Śmierć
- Życie
Wiersze
- Ból i cierpienie
- Dla dzieci
- Dobro
- Erotyczne
- Fraszki
- Marzenia
- Miłosne
- Nadzieja
- O kobietach
- O Polsce / patriotyczne
- O przyjaźni
- O sobie
- O szczęściu
- O zwierzętach
- O życiu
- Polityczne
- Pory roku
- Radość
- Różne
- Smutek
- Śmierć
- Śmieszne
- Tęsknota
- Wspomnienia
- Zerwanie
- Złamane serce
- Znanych poetów
Cytaty
- Alkohol
- Bogactwo
- Bóg
- Cierpienie
- Cisza
- Człowiek
- Dobro
- Dzieci
- Kłamstwo
- Kobiety
- Łacińskie
- Małżeństwo
- Marzenia
- Mężczyźni
- Miłość
- Myślenie
- Nadzieja
- Odpowiedzialność
- Pieniądze
- Po angielsku
- Polityka
- Pozostałe
- Praca
- Prawda
- Przyjaźń
- Rodzina
- Rozwój
- Samotność
- Seks
- Serce
- Sukces
- Szczęście
- Ślubne
- Śmierć
- Wegetarianizm
- Wiara
- Wiedza
- Wspomnienia
- Z piosenek
- Zaufanie
- Zdrowie
- Życie
SMSy
- Dwuznaczne
- Erotyczne
- Kocham Cię
- Maturalne
- Miłosne
- Na dobranoc
- Na dzień dobry
- Na Mikołajki
- Powiedzenia
- Pozdrowienia
- Słodkie
- Śmieszne
- Wyznanie
- Złośliwe
Inne
- Anegdoty
- Halloween
- Komentarze do profilu
- Listy miłosne
- Mam problem
- Myśli i przemyślenia
- Obrazki graficzne
- Opowiadania
- Podziękowania
- Powiedzenia
- Prima Aprilis
- Przysłowia
- Przyśpiewki weselne
- Rymowanki dla dzieci
- Tłusty czwartek
- Wpisy, komentarze
- Wyliczanki
- Zaproszenia
- Złote myśli
Opcje:
- Kontakt
- 11 listopada
- Halloween
- Andrzejki
- Daty imienin
- Choinka
- Święty Mikołaj
- Kolędy
- Ważne daty świąt
- Tłusty czwartek
- Polityka prywatności
O stronie:
Znajdziesz tutaj gotowe życzenia na urodziny. Starannie wyselekcjonowane życzenia urodzinowe oraz życzenia imieninowe. Do tego wierszyki urodzinowe i wiersze miłosne! Polecamy również smsy na dzień dobry i sms na dobranoc. Albo wierszyki o miłości, życzenia bez okazji oraz życzenia ślubne - tutaj czekają na Ciebie najlepsze wierszyki miłosne dla zakochanych. Miłego pobytu!
Życzenia urodzinowe, wierszyki urodzinowe, życzenia imieninowe, wierszyki miłosne
rozmiar tekstu: A AA AAA
Strony: 1 2 3 4 >
O Polsce / patriotyczne Sortuj: Według daty | ilości punktówDodaj w tej kategorii
38941 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-05-03 10:47, punktów: 0
Ojczyzno
Ja do ciebie powrócę szmerem wody źródlanej,
Tą piosenką, co nucą serca gdzieś zakochanych.
Ja do ciebie powrócę szronem biało-srebrzystym,
Kryształową narzutą czy powietrzem czystym.
Ja do ciebie powrócę wonią łąki kwitnącej,
Tą jutrzenką, co rzuca pierwszy promień gorący.
Ja do ciebie powrócę wtórem liści alei,
Tylko czas niech nie skraca mej gasnącej nadziei.
Niech mnie życie nie smuci, nie rozżala deszcz rzewny,
Ja do ciebie powrócę, ma Ojczyzno – na pewno.
- Maria Sulima
Ja do ciebie powrócę szmerem wody źródlanej,
Tą piosenką, co nucą serca gdzieś zakochanych.
Ja do ciebie powrócę szronem biało-srebrzystym,
Kryształową narzutą czy powietrzem czystym.
Ja do ciebie powrócę wonią łąki kwitnącej,
Tą jutrzenką, co rzuca pierwszy promień gorący.
Ja do ciebie powrócę wtórem liści alei,
Tylko czas niech nie skraca mej gasnącej nadziei.
Niech mnie życie nie smuci, nie rozżala deszcz rzewny,
Ja do ciebie powrócę, ma Ojczyzno – na pewno.
- Maria Sulima
38940 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-05-03 10:45, punktów: 0
Oblicze ojczyzny
Ojczyzna to kraj dzieciństwa,
Miejsce urodzenia,
To jest ta mała najbliższa
Ojczyzna.
Miasto, miasteczko, wieś,
Ulica, dom, podwórko,
Pierwsza miłość,
Las na horyzoncie,
Groby.
W dzieciństwie poznaje się
Kwiaty, zioła, zboża,
Zwierzęta,
Pola, łąki,
Słowa, owoce.
Ojczyzna się śmieje.
Na początku ojczyzna
Jest blisko,
Na wyciągnięcie ręki.
Dopiero później rośnie,
Krwawi,
Boli.
- Tadeusz Różewicz
Ojczyzna to kraj dzieciństwa,
Miejsce urodzenia,
To jest ta mała najbliższa
Ojczyzna.
Miasto, miasteczko, wieś,
Ulica, dom, podwórko,
Pierwsza miłość,
Las na horyzoncie,
Groby.
W dzieciństwie poznaje się
Kwiaty, zioła, zboża,
Zwierzęta,
Pola, łąki,
Słowa, owoce.
Ojczyzna się śmieje.
Na początku ojczyzna
Jest blisko,
Na wyciągnięcie ręki.
Dopiero później rośnie,
Krwawi,
Boli.
- Tadeusz Różewicz
38939 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-05-03 10:37, punktów: 0
3 maja
W ten świąteczny dzień majowy
Na biało-czerwono zakwitła ulica
Powiało narodową dumą
Konstytucji 3-majowej rocznica
Z zaświatów słychać śpiewy Te Deum
I serc pradziadów mocne bicie
Jest nadzieja dla narodu
Wiara w sukces, lepsze życie
Poruszone serc miliony
Nie zadusi obca władza
Niech kościelne biją dzwony
A ten dzień się wciąż odradza
Narodowy nasz testament
Zniewolenia pomógł przetrwać czas
Trwały ten fundament
Złączył w jedno wszystkich nas
Autor: Martysia07
W ten świąteczny dzień majowy
Na biało-czerwono zakwitła ulica
Powiało narodową dumą
Konstytucji 3-majowej rocznica
Z zaświatów słychać śpiewy Te Deum
I serc pradziadów mocne bicie
Jest nadzieja dla narodu
Wiara w sukces, lepsze życie
Poruszone serc miliony
Nie zadusi obca władza
Niech kościelne biją dzwony
A ten dzień się wciąż odradza
Narodowy nasz testament
Zniewolenia pomógł przetrwać czas
Trwały ten fundament
Złączył w jedno wszystkich nas
Autor: Martysia07
38938 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-05-03 10:28, punktów: 0
Hymn do miłości ojczyzny
Święta miłości kochanej ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe.
Dla ciebie zajadłe smakują trucizny,
Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe!
Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny,
Gnieździsz w umyśle rozkosze prawdziwe
Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy, nie żal umierać.
- J. Krasicki
Święta miłości kochanej ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe.
Dla ciebie zajadłe smakują trucizny,
Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe!
Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny,
Gnieździsz w umyśle rozkosze prawdziwe
Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy, nie żal umierać.
- J. Krasicki
38937 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-05-03 10:26, punktów: 0
Trzeci Maj
Maj – rocznica pięknych serc!
Maj – rocznica wielkich myśli,
Tym, co dawno przeminęli,
Hołd składają, ci co przeszli.
Choć przeminął dawno wiek,
Dawne hasła się zmieniły,
Orzeł począł nowy bieg.
Lecz z przeszłości czerpał siły.
Z tych w ciemnościach jasnych chwil,
Kiedy miłość pobratała
W jedną całość Polski stany,
Miłość ponad wszystko trwała.
Tym, co w Polsce dali myśl,
Aby stworzyć cud majowy,
Cześć z oddaniem złóżmy dziś,
Przed pamiątką chyląc głowy.
- Michał Aret
Maj – rocznica pięknych serc!
Maj – rocznica wielkich myśli,
Tym, co dawno przeminęli,
Hołd składają, ci co przeszli.
Choć przeminął dawno wiek,
Dawne hasła się zmieniły,
Orzeł począł nowy bieg.
Lecz z przeszłości czerpał siły.
Z tych w ciemnościach jasnych chwil,
Kiedy miłość pobratała
W jedną całość Polski stany,
Miłość ponad wszystko trwała.
Tym, co w Polsce dali myśl,
Aby stworzyć cud majowy,
Cześć z oddaniem złóżmy dziś,
Przed pamiątką chyląc głowy.
- Michał Aret
38936 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-05-03 10:23, punktów: 0
Rocznica
Trzeci Maja radością wiosenną
wszystkich ludzi dziś w Polsce powitał,
Sztandarami biało-czerwonymi
umaiła się Rzeczpospolita.
Umaiły się też pierwszym kwieciem
łąki, pola i w ogrodach drzewa,
Maj się pieśnią zwycięskiej wiosny
zgodnym chórem z ludzi rozśpiewał.
Rozpłynęła się już pieśń radosna
głośnym echem po ojczystym kraju
- Witaj, witaj, Majowa Rocznico,
pamiętny Trzeci Maju.
- Stanisław Aleksandrzak
Trzeci Maja radością wiosenną
wszystkich ludzi dziś w Polsce powitał,
Sztandarami biało-czerwonymi
umaiła się Rzeczpospolita.
Umaiły się też pierwszym kwieciem
łąki, pola i w ogrodach drzewa,
Maj się pieśnią zwycięskiej wiosny
zgodnym chórem z ludzi rozśpiewał.
Rozpłynęła się już pieśń radosna
głośnym echem po ojczystym kraju
- Witaj, witaj, Majowa Rocznico,
pamiętny Trzeci Maju.
- Stanisław Aleksandrzak
38935 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-05-03 10:07, punktów: 0
RADOSNY DZIEŃ
Dniu radości, dniu wesela!
Jak szeroki polski kraj,
Niechaj okrzyk w niebo strzela
Wiwat! Wiwat! Trzeci Maj!
Naród z królem, król z narodem
Odrodzenia ziścił sen …
w upojeniu cudnem, młodem
niech nam dzień rozbłyska ten.
Trzeci Maja! … Wielki Boże!
dłonie bratnie złączmy wraz!
Cóż się oprze, któż nas zmoże?
Bóg nad nami! Polska w nas!
Zorza świta, dzień się rodzi –
Po wolności sięgnij raj!
W górę serca starzy, młodzi!
Wiwat! Wiwat! Trzeci Maj.
- Józef Relidzyński
Dniu radości, dniu wesela!
Jak szeroki polski kraj,
Niechaj okrzyk w niebo strzela
Wiwat! Wiwat! Trzeci Maj!
Naród z królem, król z narodem
Odrodzenia ziścił sen …
w upojeniu cudnem, młodem
niech nam dzień rozbłyska ten.
Trzeci Maja! … Wielki Boże!
dłonie bratnie złączmy wraz!
Cóż się oprze, któż nas zmoże?
Bóg nad nami! Polska w nas!
Zorza świta, dzień się rodzi –
Po wolności sięgnij raj!
W górę serca starzy, młodzi!
Wiwat! Wiwat! Trzeci Maj.
- Józef Relidzyński
38875 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 12:01, punktów: 0
O Warszawie.
Z nocy mylnej jaskini,
Z mgły, wyłania Wilanów.
Aby brzaskiem po chwili,
W ptasich tonąć organów.
Na cokole Syrenka,
Z mgły wyłania się mroku.
O Warszawie piosenka,
Na wiślanym obłoku.
W Zamku okna przyćmione,
Powracają ze wspomnień.
Zygmuntowską koronę,
słońca zbudził już promień.
Pośród starych kamienic,
Wieków wstaje przekora.
Aby koniec poczynić,
Z brukselskiego potwora.
W Pradze stanie Sowiński,
Zagrzmią strzały armatnie.
Z szablą w dłoni Kiliński,
Złączy serca w nas bratnie.
W Namiestnika Pałacu,
Miejsca zdrajcom nie będzie.
Godni Bracia Polacy,
Siądą w Sejmie, urzędzie.
Serca żywiej zabiją,
Znów wolnością powiało.
Aby biły z tą siłą,
By nadzieją się stało.
- Józef Bieniecki
Z nocy mylnej jaskini,
Z mgły, wyłania Wilanów.
Aby brzaskiem po chwili,
W ptasich tonąć organów.
Na cokole Syrenka,
Z mgły wyłania się mroku.
O Warszawie piosenka,
Na wiślanym obłoku.
W Zamku okna przyćmione,
Powracają ze wspomnień.
Zygmuntowską koronę,
słońca zbudził już promień.
Pośród starych kamienic,
Wieków wstaje przekora.
Aby koniec poczynić,
Z brukselskiego potwora.
W Pradze stanie Sowiński,
Zagrzmią strzały armatnie.
Z szablą w dłoni Kiliński,
Złączy serca w nas bratnie.
W Namiestnika Pałacu,
Miejsca zdrajcom nie będzie.
Godni Bracia Polacy,
Siądą w Sejmie, urzędzie.
Serca żywiej zabiją,
Znów wolnością powiało.
Aby biły z tą siłą,
By nadzieją się stało.
- Józef Bieniecki
38874 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 11:58, punktów: 0
Zapach Polskiej Ziemi.
Makami łąk,
Chabrami pól.
I w leśnych polan wrzosie.
Tam pszczeli ul,
Tu ptasi chór.
I zapach chleba w kłosie.
Rybami wód.
I leśnym runem.
W ostępach dziczą zwierza.
W ziołach piołunem,
Wiosny zwiastunem.
Bezkresem ziem przemierza.
I bucha latem,
W bukietach kwiatem.
Z cienistych wód, gaików.
Turkus baldachem,
Zwisa nad światem.
Błękitem wód- strumyków.
Modlitwy śpiew,
Z poszumem drzew.
Historii zgiełku pełnej.
Odwagi zewem,
Żołnierzy śpiewem.
Zapachem krwi bitewnej.
Tu wiary moc,
Nie gasi noc.
Bo łaską Ducha tknięte.
Swołocz szatańską,
Modlitwą Pańską.
Bo myśli- serca święte.
- Józef Bieniecki
Makami łąk,
Chabrami pól.
I w leśnych polan wrzosie.
Tam pszczeli ul,
Tu ptasi chór.
I zapach chleba w kłosie.
Rybami wód.
I leśnym runem.
W ostępach dziczą zwierza.
W ziołach piołunem,
Wiosny zwiastunem.
Bezkresem ziem przemierza.
I bucha latem,
W bukietach kwiatem.
Z cienistych wód, gaików.
Turkus baldachem,
Zwisa nad światem.
Błękitem wód- strumyków.
Modlitwy śpiew,
Z poszumem drzew.
Historii zgiełku pełnej.
Odwagi zewem,
Żołnierzy śpiewem.
Zapachem krwi bitewnej.
Tu wiary moc,
Nie gasi noc.
Bo łaską Ducha tknięte.
Swołocz szatańską,
Modlitwą Pańską.
Bo myśli- serca święte.
- Józef Bieniecki
38873 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 11:49, punktów: 0
Ziemia przodków.
Zanurz się troszkę w polskiej wiośnie,
Ku ziemi swoich przodków.
I duszy, sercem patrz oczyma,
W Jej dzieje od początku.
W Ziemię Chrobrego, Jagielonów,
Oręże, koni rżenie.
I zygmuntowskie bicie dzwonów,.
Rozbiorów upodlenie.
W niwę pisarzy i poetów.
Reymonta, Sienkiewicza.
W Krainę Wisły i nad Niemen,
Tadeusz- Mickiewicza.
Na Jasnogórski spojrzyj wzgórek,
Oczyma spojrzyj wiary.
Odwagę synów, polskich córek,
W Ołtarze ich ofiary.
W Panią w koronie z gwizd dwunastu
Na pielgrzymkowych szlakach.
Dumnego w niebie pośród wielu,
Bo królewskiego ptaka.
Polskich kapliczek wieczne piękno,
Jak oczka- modre miasta.
W polach bitewnych morze krzyży,
W mogiłach las wyrasta.
Wśród nekropolii wiecznej chwały,
Panteon sławnych ludzi.
W Polskę wpatrzeni, Polsce wierni,
Ojczyżnie życie trudził.
Ziemio pachnąca Polskim chlebem,
I w rzeki, mlekiem syte.
Bałtyk kąpiący z polskim niebem,
I Tatry nim przykryte.
- Józef Bieniecki
Zanurz się troszkę w polskiej wiośnie,
Ku ziemi swoich przodków.
I duszy, sercem patrz oczyma,
W Jej dzieje od początku.
W Ziemię Chrobrego, Jagielonów,
Oręże, koni rżenie.
I zygmuntowskie bicie dzwonów,.
Rozbiorów upodlenie.
W niwę pisarzy i poetów.
Reymonta, Sienkiewicza.
W Krainę Wisły i nad Niemen,
Tadeusz- Mickiewicza.
Na Jasnogórski spojrzyj wzgórek,
Oczyma spojrzyj wiary.
Odwagę synów, polskich córek,
W Ołtarze ich ofiary.
W Panią w koronie z gwizd dwunastu
Na pielgrzymkowych szlakach.
Dumnego w niebie pośród wielu,
Bo królewskiego ptaka.
Polskich kapliczek wieczne piękno,
Jak oczka- modre miasta.
W polach bitewnych morze krzyży,
W mogiłach las wyrasta.
Wśród nekropolii wiecznej chwały,
Panteon sławnych ludzi.
W Polskę wpatrzeni, Polsce wierni,
Ojczyżnie życie trudził.
Ziemio pachnąca Polskim chlebem,
I w rzeki, mlekiem syte.
Bałtyk kąpiący z polskim niebem,
I Tatry nim przykryte.
- Józef Bieniecki
38872 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 11:43, punktów: 0
Bolesna.
Ojczyzno- moja Bolesna,
Jak Matka Boska pod Krzyżem.
Z matczynym bółem na twarzy,
Nad umęczonym żołnierzem.
Krwią Ziemio nasza przesiąkła,
W szkarłatnym płaszczu od bicza.
Łez morze matek wylanych,
Gorączko w polowych zniczach.
Każni bolesna biczownio,
Bólowi łzy są nie obce.
Wielka cieniowa korono,
Pod okupantów bykowcem.
Na szubienicy Judasza,
Odchłanio hańby i zdrady.
Matko czci bohaterów,
Narodowej zagłady.
Mar obozowych tragedio,
Smierć z umęczenia osłabła.
Gmino gęby katowskiej,
O jednym obliczu- diabła.
Ty umęczona na Krzyżu,
Szyderstwem żółci pojona.
Na dróżkach Polskiej Golgoty,
Dumna- niezwyciężona.
- Józef Bieniecki
Ojczyzno- moja Bolesna,
Jak Matka Boska pod Krzyżem.
Z matczynym bółem na twarzy,
Nad umęczonym żołnierzem.
Krwią Ziemio nasza przesiąkła,
W szkarłatnym płaszczu od bicza.
Łez morze matek wylanych,
Gorączko w polowych zniczach.
Każni bolesna biczownio,
Bólowi łzy są nie obce.
Wielka cieniowa korono,
Pod okupantów bykowcem.
Na szubienicy Judasza,
Odchłanio hańby i zdrady.
Matko czci bohaterów,
Narodowej zagłady.
Mar obozowych tragedio,
Smierć z umęczenia osłabła.
Gmino gęby katowskiej,
O jednym obliczu- diabła.
Ty umęczona na Krzyżu,
Szyderstwem żółci pojona.
Na dróżkach Polskiej Golgoty,
Dumna- niezwyciężona.
- Józef Bieniecki
38871 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 11:41, punktów: 0
Skrzydlata.
Płyń Biały Orle, wysoko nad granie,
Którą wiatr halny wybrał na hulanie.
I bystrym okiem spoglądaj z wysoka,
A Panu Bogu cześć oddaj w obłokach.
Wielcy bywają gdzie mały nie sięga,
Stąd władzy możność i Twoja potęga.
Chociaż na laurach też potrafisz siadać,
To co królewskie będziesz wciąż posiadać.
Zerwiesz do lotu, buntowniczy, wolny,
Boś nie stworzony by siedzieć pokorny.
I z ręki jadać. W Twoich silnych szponach,
Wznosi ku niebu, ta Biało- Czerwona,
A wiatr wolności flagi jej łopoce,
Jako husarii zwycięskie proporce.
Wiej wietrze wolny, spływaj strugą wrzenia,
Wypalaj wątłych w chwilach powątpienia.
Na skrzydłach Orłów, niechaj wolność wzlata,
By była skrzydłem Narodu, skrzydlata.
Jak ogień, który nie chce się wypalić,
Pozwól w tym ogniu wolną ją ocalić.
A co się rodzi z Boga świętej woli,
Niech oswobodzi z szatańskiej niewoli.
I świętą będzie Twoja zbawcza męka,
Tarczą obronną Twa Matka, Panienka.
Płyń Orle Święty, bo Bóg stworzył ciebie.
Wolnym na ziemi i wolnym na Niebie.
- Józef Bieniecki
Płyń Biały Orle, wysoko nad granie,
Którą wiatr halny wybrał na hulanie.
I bystrym okiem spoglądaj z wysoka,
A Panu Bogu cześć oddaj w obłokach.
Wielcy bywają gdzie mały nie sięga,
Stąd władzy możność i Twoja potęga.
Chociaż na laurach też potrafisz siadać,
To co królewskie będziesz wciąż posiadać.
Zerwiesz do lotu, buntowniczy, wolny,
Boś nie stworzony by siedzieć pokorny.
I z ręki jadać. W Twoich silnych szponach,
Wznosi ku niebu, ta Biało- Czerwona,
A wiatr wolności flagi jej łopoce,
Jako husarii zwycięskie proporce.
Wiej wietrze wolny, spływaj strugą wrzenia,
Wypalaj wątłych w chwilach powątpienia.
Na skrzydłach Orłów, niechaj wolność wzlata,
By była skrzydłem Narodu, skrzydlata.
Jak ogień, który nie chce się wypalić,
Pozwól w tym ogniu wolną ją ocalić.
A co się rodzi z Boga świętej woli,
Niech oswobodzi z szatańskiej niewoli.
I świętą będzie Twoja zbawcza męka,
Tarczą obronną Twa Matka, Panienka.
Płyń Orle Święty, bo Bóg stworzył ciebie.
Wolnym na ziemi i wolnym na Niebie.
- Józef Bieniecki
38870 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 11:30, punktów: 0
Polskie wierzby.
Wierzbo, polska,wspaniała, która srebrnym łozem,
Łzy wylewasz sowicie nad Polaka losem.
Ty o duszy słowiańskiej, kto ze srebrnym piórem,
Nie był piękna twym piewcą, nie pisał laurę?
Byłaś, jesteś symbolem, tyś mej Ziemi znakiem,
Jak ten co po niebie białym płynie ptakiem.
Tyś Mazurkom Chopina swe nutki szeptała,
I z wieszczami ich dzieła we spójni pisała.
We wspomnieniach żołnierza, z dala obolały,
Niósł sztandary tej Ziemi i dla twojej chwały.
Ile wierszy poświęcą? Wyszukane słowa,
Z patrioty wzruszeniem piękna będzie mowa.!
Ile łez wylejesz? Kto twą mowę umie,
Kochać i rozumieć,,w liści twych poszumie,,
Siada by mieć w wezgłowiu twoje jasne lica,
Uwielbieniu oddając. Jak płocha dziewica,
Płatkami swoich liści na łozach szeleścisz,
Wprawne ucho słuchacza subtelnością pieścisz.
Wzrok w tobie zawieszony, w listkowia przesmykach,
Pieści złote iskierki na słońca promykach,
Mruga nimi filutnie jak Anioł dobroci,
Który za uwielbienie każdego ozłoci.
Kiedy nocą wiatr cichnie, ty na nieba skłonie,
W srebrne piórka ubierasz w księżyca ogonie.
Jako gwiazdy na niebie, pięknem onym mruga,
Jesteś mgławic ozdobą, kończąc warkocz,,długa.
Zaś na jutrzni w słoneczku zapłakana jeszcze,
Rosą pereł oniemiasz niczym tęczy deszczem.
Ukojona przeżyciem, łaską darzysz cienia,
Boś jest piękna i dobra, Polka bez wątpienia.
Wzrokiem pośród listowia, myśl do cię umyka,
A ty wielka wspaniała i pokorna cicha.
- Józef Bieniecki
Wierzbo, polska,wspaniała, która srebrnym łozem,
Łzy wylewasz sowicie nad Polaka losem.
Ty o duszy słowiańskiej, kto ze srebrnym piórem,
Nie był piękna twym piewcą, nie pisał laurę?
Byłaś, jesteś symbolem, tyś mej Ziemi znakiem,
Jak ten co po niebie białym płynie ptakiem.
Tyś Mazurkom Chopina swe nutki szeptała,
I z wieszczami ich dzieła we spójni pisała.
We wspomnieniach żołnierza, z dala obolały,
Niósł sztandary tej Ziemi i dla twojej chwały.
Ile wierszy poświęcą? Wyszukane słowa,
Z patrioty wzruszeniem piękna będzie mowa.!
Ile łez wylejesz? Kto twą mowę umie,
Kochać i rozumieć,,w liści twych poszumie,,
Siada by mieć w wezgłowiu twoje jasne lica,
Uwielbieniu oddając. Jak płocha dziewica,
Płatkami swoich liści na łozach szeleścisz,
Wprawne ucho słuchacza subtelnością pieścisz.
Wzrok w tobie zawieszony, w listkowia przesmykach,
Pieści złote iskierki na słońca promykach,
Mruga nimi filutnie jak Anioł dobroci,
Który za uwielbienie każdego ozłoci.
Kiedy nocą wiatr cichnie, ty na nieba skłonie,
W srebrne piórka ubierasz w księżyca ogonie.
Jako gwiazdy na niebie, pięknem onym mruga,
Jesteś mgławic ozdobą, kończąc warkocz,,długa.
Zaś na jutrzni w słoneczku zapłakana jeszcze,
Rosą pereł oniemiasz niczym tęczy deszczem.
Ukojona przeżyciem, łaską darzysz cienia,
Boś jest piękna i dobra, Polka bez wątpienia.
Wzrokiem pośród listowia, myśl do cię umyka,
A ty wielka wspaniała i pokorna cicha.
- Józef Bieniecki
38869 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 11:26, punktów: 0
Fryderykowi!!!
Wskrzesiłeś duszę polskich wierzb.
Blask w oczy wlał jeziorom.
Słowików nocy piękny śpiew,
Whaftował w takt utworom.
Dziś w polonezach płynie w świat,
Pasja -finezja sztuki.
W polkach, mazurkach ducha dał,
W muzyczny świat nauki.
Esencję piękna, kwiaty łąk,
Arcydzieł serca-ton.
W hołdzie uniesień chmury rąk,
Miłości bucha dzwon.
W koronkach marzeń- w tamten czas,
Wolności marszem kroczysz.
I patriotyzm budzisz w nas,
Wpatrując śmierci w oczy.
W wielu wymiarach polski głos,
F-moli- pod batutą.
Z nadziei łzami, zeschłych ros,
Złowieszczą zabrzmi nutą.
Gdzie polskie serce- tam i duch,
Na nutkach wspiął patosu.
I razem z Polską, jest ich dwóch,
Grają na wiele głosów.
Wieszczowi muzyki -W 200 Rocznicę Urodzin.
- Józef Bieniecki
Wskrzesiłeś duszę polskich wierzb.
Blask w oczy wlał jeziorom.
Słowików nocy piękny śpiew,
Whaftował w takt utworom.
Dziś w polonezach płynie w świat,
Pasja -finezja sztuki.
W polkach, mazurkach ducha dał,
W muzyczny świat nauki.
Esencję piękna, kwiaty łąk,
Arcydzieł serca-ton.
W hołdzie uniesień chmury rąk,
Miłości bucha dzwon.
W koronkach marzeń- w tamten czas,
Wolności marszem kroczysz.
I patriotyzm budzisz w nas,
Wpatrując śmierci w oczy.
W wielu wymiarach polski głos,
F-moli- pod batutą.
Z nadziei łzami, zeschłych ros,
Złowieszczą zabrzmi nutą.
Gdzie polskie serce- tam i duch,
Na nutkach wspiął patosu.
I razem z Polską, jest ich dwóch,
Grają na wiele głosów.
Wieszczowi muzyki -W 200 Rocznicę Urodzin.
- Józef Bieniecki
38868 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 11:21, punktów: 0
Dwór -Dawne zabawy.
"Hulaj dusza, piekła nie ma",
Bierz wsze dobro, w dłoń- obiema.
Póki śmierć się nie przytuli,
Złość swym jadem nie zamuli.
Polska ludzi radosnych, jak tradycja każe,
Zabaw nie przedkładano nad Boże Ołtarze,
Lecz cieszono się życiem, powszechnie bawiono,
I dla onej zabawy też sztukę tworzono.
Ta o szarej godzinie, była codziennością,
I nad wyraz obfita darowana gościom.
Kontakty towarzyskie jak woda, powietrze,
Niosły naukę, rozrywkę, informację jeszcze,
Były nośnikiem wiedzy, stąd gość był ceniony,
Jak dzisiaj w świecie media, w wiedzy nieścigniony.
Wypatrywano gości z sąsiedztwa, daleka,
Każdy swoją innością miejscowych urzekał.
Zapraszany bez skutku, wtenczas go zwabiano,
A nawet z gościńca gwałtem porywano.
Polak starodawny bywał towarzyski,
W samotności szczególnie do załamań bliski,
Gwar i ruch lubił, zmianę wokół siebie,
Tą rozkoszną potrzebę życia, a czuł się jak w niebie.
Gdy rodziny nie miał, krewnych, to obcych zapraszał,
Dał gościnę dozgonną, serdecznie ugaszczał.
Gościł starych przyjaciół lub powinowatych.
Przygodnym znajomym nie odmawiał chaty,
Przypadkiem gdy gość zjechał, czuł się znakomicie,
Dawał utrzymanie, dach do końca życia,
Gdy nie miewał u siebie nawet rezydentów.
Spraszał wówczas sąsiadów, duchownych, innych prominentów,
Których mało ugaszczał, obdarzał sowicie,
Kochał szczodrość, gościnę, ponad swoje życie.
Polak sam jeść nie lubił więc spraszał do domu,
By się zbytkiem podzielić, nie jeść po kryjomu,
Sobkostwo uznawano, że wymysł nie polski,
Nie zrozumiały dla nas, niemiecki, angielski.
Domy nasze otwarte były nawet wrogom,
Azyl obowiązywał gdy wszedł naszym progom,
Protektorat włodarza narzucał przymierze,
Wpisaną w gościnność, postrzegane w wierze.
Monotonię codzienności gnębi do przesady,
Odwiedza rodzinę, nieznanych, sąsiady.
Osobowością, talentem nadrabiano w skutku,
Samotności smak gorzki, monotonię smutku.
Pozostawiał po sobie w dalsze pokolenia,
Frapującą opowieść, pieśnią świat odmieniał,
Przede wszystkim w poczuciu braterskiej wspólnoty,
Gdyż zmyślone koneksje kładły mury, płoty,
Pokrewieństwa szukając od Rzymian po Piastą,
W konkluzji szedł do wniosku, że w wielką urasta,
Rodzinę, stąd nigdy nie ponosił w nagłym najściu, sromu,
Iż czuł się w każdym dworze jak we własnym domu.
Każdy odjazd gościa niemal jak tragedie,
Stąd środki zaradne imają , powszednie,
Upijając stangreta, zdjęcie kół z kolasy,
Pito strzemiennego, różne wygibasy.
Strzemienny skuteczny, trwał aż do obiadu,
Od obiadu w kolacje ,tu zmuszał sąsiadów,
Na noc znowu pozostać. Obfite śniadanie,
Było dnia poprzedniego także powtarzaniem.
W dzień go zmogła gościnność, został na dni kilka,
Gdy dni kilka minęło, strzemienny do nocy,
Nocą bał się wilka,szczególnie w karocy.
Nieraz sąsiad, mieszkał kroków kilkanaście,
A kilometr do domu, wracał dni szesnaście,
Po drodze znowu dwory, od nowa gościna,
I poprzednie powtórki od nowa zaczynał.
Mógł tak wracać do domu aż kilka miesięcy,
Byli również mistrzowie, dużo, dużo więcej,
Gość w domu dawał pretekst do picia, jedzenia,
Obfitszego niż co dzień, dał możność tworzenia,
Nowych zabaw, rozrywek, nie brakło inwencji,
Nade wszystko z obu stron, zawsze twórczej chęci.
Gość był darem dla domu, stąd zachodu ogrom.
Stare polskie przysłowie: " Gość w dom i Bóg w dom".
W większych polskich majątkach, a w części przemiennie,
Urządzano bale, w niektórych codziennie.
Bal zwykły, kostiumowy, sztuki wystawiano,
W pantomimach, operetkach, szaradach się rozkochiwano,
Nie mówiąc o siurpryzie lub lubianej fecie,
Która w sukurs stawiała osobie przyjęcie,
Jej fotel ustrajano kwiatem girlandami,
Uczestnicy schodzili z powinszowaniami,
Składały się one często z recytacji,
Nierzadko w ważnej chwili, inscenizacji,
Patriotyczne mają w czasie niewoli ,
szczególne znaczenie.
Budząc ducha polskiego,niwecząc zwątpienie,
Fety bywały wstępem, w balu całonocnym,
U jednych codziennie, w innych jednorocznym,
Szczególnie gdy na wydaniu były młode panny,
Sprawowano dopóki świt powitał ranny.
Na dzień solenizanta gości nie spraszano,
Zjeżdżali się sami, od lat już wiedziano,
Iż stawić się mają godnie, sąsiedzi, rodzina,
Że w dniu takim i takim, w godzinie zaczynał,
Każdy miejsce przy stole miewał też te same,
Już od wejścia prowadził żonę, inną damę,
Choć bal bywał liczny i po pięćset osób,
Bywał często, pomylić nie było się sposób.
Wydawano więc bale, byle się zabawić,
Znajomym, domownikom przyjemności sprawić.
Wiele trzeba zachodu było wcześniej włożyć,
Miejsce balu i wystrój, pracę z sercem tworzyć.
Tam gdzie mieli pałace, twórcze piękne sale,
Pochłaniały też prace każde nowe bale,
Ozdobione malarstwem, różnych sztukatorów,
Girladem kwietnym ubrane, i festonów.
Lubiano przyozdabiać w draperie z muślinu, perkalu,
Pod sufitem sprytnie upięte, dając nastrój balu,
Podtrzymane u dołu wiecznymi włóczniami,
Strzałami lub w kołczanem, samymi tarczami.
Na nich emblematy, stosowane sentencje,
Patriotyczne, osobiste, wpisane intencje.
Na dworach zachodnich zmyślano intrygi,
U nas zabawą miłą bywały kuligi.
Wypełniały długie i senne, wieczory zimowe,
I gościnną rozrzutność, zwyczaje piastowe,
Były formą zajazdu, barwny, hałaśliwy.
W zabawowej intencji, szczery i uczciwy,
Rozpoczynał wyjazd ,zwykle do sąsiada,
Ugoszczeni przez niego, z nim większa gromada,
Weseląc się, udaje na następne dwory,
A wąż sań się wydłużał, młodzież dla przekory,
Konno wokół sań pędzi.
Tak wędrował kulig przez cały karnawał,
Już wszystkie siły ludzkie wyczerpać wydawał.
Ochoty jednak brakło w przededniu Popielca,
Kiedy ryba zawisła na końcu widelca.
Kuligi możnowładców przepychem kipiały,
I tej zabawie klimat właściwie dawały.
Trębacze dają sygnał, kulig rusza rzędem,
Zrazu kłusem, to stępa, galopem lub pędem,
W przodzie kilku Tatarów, sanie w cztery konie,
Oddział drabantów zamykał, paradę w ogonie.
Kilka lub kilkadziesiąt, na każdym muzyka,
Z początku swe kawałki wygrywają z cicha.
Żydzi w kapel cymbałów, trębacze, fajfry,
Ukraińcy z teorbanami i z dworów janczary,
Sanie perskim kobiercem kryte, lampartami,
Sobolowe, różnymi drogimi futrami.
Koni u sań po cugu, strojne w czuby, pióra,
Kokardy i kutasy, szarpie wiatr, wichura,
W każdych saniach państwo zatopione w
w futrach,
Płci obojga, bez obaw, że zmarzną do jutra,
Konno młodzież dworska, setka ekwipażów,
W liberii hajducy siedzą dla kurażu,
Dobór koni, sani, i futer kosztowny,
Był nade wszystko pański i wielce wymowny.
Gdzie kulig tylko przybył, hojność gospodarza,
Klucz z spiżarni od pani, pan z piwnic obdarza,
Mogą brać podług woli, wszędzie gra kapela,
Chwilę tańczą, orszak w drogę, na nutkach wesela.
Nocą orszak gdy wracał, płonąca pochodnia,
Daje światło, jakby było wszystko za dnia.
U przywódcy kuligu młodzież się zbierała,
Na saneczkach wygodnie parami siadała.
I jak kazał obyczaj, przy świetle kagańców,
Ruszano w dom pierwszy, w strojach przebierańców,
A muzyka na każde była zawołanie,
Niosła razem z sanną, granie, granie, granie,
Wpierw do domu gdzie panien godne było grono,
W pełnych parach do tańca ,po izbach wiedziano.
Las nastrzępiony śniegiem, skrzył się brylantami,
Skrzypiąc cicho po śniegu, przemyka saniami.
Z dala tętent słychać, jak gdyby szwadrony,
Dźwięk dzwonków różnogłośnych, rozbrzmiewają dzwony,
Odgłos skocznej muzyki, z trzaskiem bicza wiedzie,
A na każdym woziciel, powozi na przedzie,
Krzyki młode, wesołe, słyszano z daleka,
To i kmiotków wyległych przy drodze urzekał.
W otwartą wpadał bramę, pan też z naprzeciwka,
Z okna chyłkiem spogląda, utęskniona dziewka,
Jedna, piąta i szósta, będzie, będzie żniwo,
Wpadnij w oko, a wezmę ,z urodą o dziwo.
Przystrojone do tańca, po wstępnych grzecznościach,
Nić sympatii zawiązał w gospodarzach, gościach,
I zaczęły się tańce.
Często też przybywali goście przebierańce,
I z takimi ochoczo szły panienki w tańce.
- Józef Bieniecki
"Hulaj dusza, piekła nie ma",
Bierz wsze dobro, w dłoń- obiema.
Póki śmierć się nie przytuli,
Złość swym jadem nie zamuli.
Polska ludzi radosnych, jak tradycja każe,
Zabaw nie przedkładano nad Boże Ołtarze,
Lecz cieszono się życiem, powszechnie bawiono,
I dla onej zabawy też sztukę tworzono.
Ta o szarej godzinie, była codziennością,
I nad wyraz obfita darowana gościom.
Kontakty towarzyskie jak woda, powietrze,
Niosły naukę, rozrywkę, informację jeszcze,
Były nośnikiem wiedzy, stąd gość był ceniony,
Jak dzisiaj w świecie media, w wiedzy nieścigniony.
Wypatrywano gości z sąsiedztwa, daleka,
Każdy swoją innością miejscowych urzekał.
Zapraszany bez skutku, wtenczas go zwabiano,
A nawet z gościńca gwałtem porywano.
Polak starodawny bywał towarzyski,
W samotności szczególnie do załamań bliski,
Gwar i ruch lubił, zmianę wokół siebie,
Tą rozkoszną potrzebę życia, a czuł się jak w niebie.
Gdy rodziny nie miał, krewnych, to obcych zapraszał,
Dał gościnę dozgonną, serdecznie ugaszczał.
Gościł starych przyjaciół lub powinowatych.
Przygodnym znajomym nie odmawiał chaty,
Przypadkiem gdy gość zjechał, czuł się znakomicie,
Dawał utrzymanie, dach do końca życia,
Gdy nie miewał u siebie nawet rezydentów.
Spraszał wówczas sąsiadów, duchownych, innych prominentów,
Których mało ugaszczał, obdarzał sowicie,
Kochał szczodrość, gościnę, ponad swoje życie.
Polak sam jeść nie lubił więc spraszał do domu,
By się zbytkiem podzielić, nie jeść po kryjomu,
Sobkostwo uznawano, że wymysł nie polski,
Nie zrozumiały dla nas, niemiecki, angielski.
Domy nasze otwarte były nawet wrogom,
Azyl obowiązywał gdy wszedł naszym progom,
Protektorat włodarza narzucał przymierze,
Wpisaną w gościnność, postrzegane w wierze.
Monotonię codzienności gnębi do przesady,
Odwiedza rodzinę, nieznanych, sąsiady.
Osobowością, talentem nadrabiano w skutku,
Samotności smak gorzki, monotonię smutku.
Pozostawiał po sobie w dalsze pokolenia,
Frapującą opowieść, pieśnią świat odmieniał,
Przede wszystkim w poczuciu braterskiej wspólnoty,
Gdyż zmyślone koneksje kładły mury, płoty,
Pokrewieństwa szukając od Rzymian po Piastą,
W konkluzji szedł do wniosku, że w wielką urasta,
Rodzinę, stąd nigdy nie ponosił w nagłym najściu, sromu,
Iż czuł się w każdym dworze jak we własnym domu.
Każdy odjazd gościa niemal jak tragedie,
Stąd środki zaradne imają , powszednie,
Upijając stangreta, zdjęcie kół z kolasy,
Pito strzemiennego, różne wygibasy.
Strzemienny skuteczny, trwał aż do obiadu,
Od obiadu w kolacje ,tu zmuszał sąsiadów,
Na noc znowu pozostać. Obfite śniadanie,
Było dnia poprzedniego także powtarzaniem.
W dzień go zmogła gościnność, został na dni kilka,
Gdy dni kilka minęło, strzemienny do nocy,
Nocą bał się wilka,szczególnie w karocy.
Nieraz sąsiad, mieszkał kroków kilkanaście,
A kilometr do domu, wracał dni szesnaście,
Po drodze znowu dwory, od nowa gościna,
I poprzednie powtórki od nowa zaczynał.
Mógł tak wracać do domu aż kilka miesięcy,
Byli również mistrzowie, dużo, dużo więcej,
Gość w domu dawał pretekst do picia, jedzenia,
Obfitszego niż co dzień, dał możność tworzenia,
Nowych zabaw, rozrywek, nie brakło inwencji,
Nade wszystko z obu stron, zawsze twórczej chęci.
Gość był darem dla domu, stąd zachodu ogrom.
Stare polskie przysłowie: " Gość w dom i Bóg w dom".
W większych polskich majątkach, a w części przemiennie,
Urządzano bale, w niektórych codziennie.
Bal zwykły, kostiumowy, sztuki wystawiano,
W pantomimach, operetkach, szaradach się rozkochiwano,
Nie mówiąc o siurpryzie lub lubianej fecie,
Która w sukurs stawiała osobie przyjęcie,
Jej fotel ustrajano kwiatem girlandami,
Uczestnicy schodzili z powinszowaniami,
Składały się one często z recytacji,
Nierzadko w ważnej chwili, inscenizacji,
Patriotyczne mają w czasie niewoli ,
szczególne znaczenie.
Budząc ducha polskiego,niwecząc zwątpienie,
Fety bywały wstępem, w balu całonocnym,
U jednych codziennie, w innych jednorocznym,
Szczególnie gdy na wydaniu były młode panny,
Sprawowano dopóki świt powitał ranny.
Na dzień solenizanta gości nie spraszano,
Zjeżdżali się sami, od lat już wiedziano,
Iż stawić się mają godnie, sąsiedzi, rodzina,
Że w dniu takim i takim, w godzinie zaczynał,
Każdy miejsce przy stole miewał też te same,
Już od wejścia prowadził żonę, inną damę,
Choć bal bywał liczny i po pięćset osób,
Bywał często, pomylić nie było się sposób.
Wydawano więc bale, byle się zabawić,
Znajomym, domownikom przyjemności sprawić.
Wiele trzeba zachodu było wcześniej włożyć,
Miejsce balu i wystrój, pracę z sercem tworzyć.
Tam gdzie mieli pałace, twórcze piękne sale,
Pochłaniały też prace każde nowe bale,
Ozdobione malarstwem, różnych sztukatorów,
Girladem kwietnym ubrane, i festonów.
Lubiano przyozdabiać w draperie z muślinu, perkalu,
Pod sufitem sprytnie upięte, dając nastrój balu,
Podtrzymane u dołu wiecznymi włóczniami,
Strzałami lub w kołczanem, samymi tarczami.
Na nich emblematy, stosowane sentencje,
Patriotyczne, osobiste, wpisane intencje.
Na dworach zachodnich zmyślano intrygi,
U nas zabawą miłą bywały kuligi.
Wypełniały długie i senne, wieczory zimowe,
I gościnną rozrzutność, zwyczaje piastowe,
Były formą zajazdu, barwny, hałaśliwy.
W zabawowej intencji, szczery i uczciwy,
Rozpoczynał wyjazd ,zwykle do sąsiada,
Ugoszczeni przez niego, z nim większa gromada,
Weseląc się, udaje na następne dwory,
A wąż sań się wydłużał, młodzież dla przekory,
Konno wokół sań pędzi.
Tak wędrował kulig przez cały karnawał,
Już wszystkie siły ludzkie wyczerpać wydawał.
Ochoty jednak brakło w przededniu Popielca,
Kiedy ryba zawisła na końcu widelca.
Kuligi możnowładców przepychem kipiały,
I tej zabawie klimat właściwie dawały.
Trębacze dają sygnał, kulig rusza rzędem,
Zrazu kłusem, to stępa, galopem lub pędem,
W przodzie kilku Tatarów, sanie w cztery konie,
Oddział drabantów zamykał, paradę w ogonie.
Kilka lub kilkadziesiąt, na każdym muzyka,
Z początku swe kawałki wygrywają z cicha.
Żydzi w kapel cymbałów, trębacze, fajfry,
Ukraińcy z teorbanami i z dworów janczary,
Sanie perskim kobiercem kryte, lampartami,
Sobolowe, różnymi drogimi futrami.
Koni u sań po cugu, strojne w czuby, pióra,
Kokardy i kutasy, szarpie wiatr, wichura,
W każdych saniach państwo zatopione w
w futrach,
Płci obojga, bez obaw, że zmarzną do jutra,
Konno młodzież dworska, setka ekwipażów,
W liberii hajducy siedzą dla kurażu,
Dobór koni, sani, i futer kosztowny,
Był nade wszystko pański i wielce wymowny.
Gdzie kulig tylko przybył, hojność gospodarza,
Klucz z spiżarni od pani, pan z piwnic obdarza,
Mogą brać podług woli, wszędzie gra kapela,
Chwilę tańczą, orszak w drogę, na nutkach wesela.
Nocą orszak gdy wracał, płonąca pochodnia,
Daje światło, jakby było wszystko za dnia.
U przywódcy kuligu młodzież się zbierała,
Na saneczkach wygodnie parami siadała.
I jak kazał obyczaj, przy świetle kagańców,
Ruszano w dom pierwszy, w strojach przebierańców,
A muzyka na każde była zawołanie,
Niosła razem z sanną, granie, granie, granie,
Wpierw do domu gdzie panien godne było grono,
W pełnych parach do tańca ,po izbach wiedziano.
Las nastrzępiony śniegiem, skrzył się brylantami,
Skrzypiąc cicho po śniegu, przemyka saniami.
Z dala tętent słychać, jak gdyby szwadrony,
Dźwięk dzwonków różnogłośnych, rozbrzmiewają dzwony,
Odgłos skocznej muzyki, z trzaskiem bicza wiedzie,
A na każdym woziciel, powozi na przedzie,
Krzyki młode, wesołe, słyszano z daleka,
To i kmiotków wyległych przy drodze urzekał.
W otwartą wpadał bramę, pan też z naprzeciwka,
Z okna chyłkiem spogląda, utęskniona dziewka,
Jedna, piąta i szósta, będzie, będzie żniwo,
Wpadnij w oko, a wezmę ,z urodą o dziwo.
Przystrojone do tańca, po wstępnych grzecznościach,
Nić sympatii zawiązał w gospodarzach, gościach,
I zaczęły się tańce.
Często też przybywali goście przebierańce,
I z takimi ochoczo szły panienki w tańce.
- Józef Bieniecki
38867 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 11:18, punktów: 0
Dwór -Biała broń-szabla.
Szablo - towarzyszko! Któż cię nie pamięta?
Byłaś w Polsce zawsze, droga sercu, święta.
Nieodstępna, niezbędna, zawsze no i wszędzie,
W kościele, domu, w gościach, w sejmie, na urzędzie,
W podróży, na weselu, na pogrzebie, targu,
Jako główna sędzina, kłótni i zatargów.
Przede wszystkim zaś w boju, kto umiał fechtować,
Potrafił nadzieje, szyki wrogom psować.
I nie ważna ilość lecz miłość do ciebie,
Na ziemi dała spokój lub w wieczności w Niebie,
O, bitni byli bitni, w proch pryskały karki,
Uciekali Moskale, Niemcy, niedowiarki.
Bojowość i fantazja stawiała ich górą,
Pojedyńczej szlachcie, nad wrogami chmurą.
Szabla polska odrębna i autonomiczna,
Rozwiązaniem konstrukcji była specyficzna,
Na potrzeby miejscowe i dla wizerunku,
Tradycji, przyzwyczajeń, w tak zwanym fechtunku,
Specyficznych form zdobnych, treść, marek, symboli,
I użycia jej w boju, wedle temperamentu, kunsztu no i woli.
Produkt całkiem polski, i w guście, i w stylu,
Albo z głownia obcą, o polskim profilu.
Z znakami polskimi, jak każe tradycja,
I w opisach fachowców mówi definicja.
Była bronią białą, a wielkie zwycięstwa,
Stawiały ją na równi w glorii również męstwa.
Broń kochana Narodu, historia niezbicie,
Mówi, że oddawano tylko razem z życiem.
Szabla krzywa do Polski przychodzi ze wschodu,
Razem z wojskim tureckim, tatarskich narodów,
Kiedy weszła broń długa, do stroju karabelą zwana,
Ozdobnie oprawnej lub w pałasik polski,
dla szlachcica, pana,
W pojedynkach i boju, szabla była długa,
Zwana "czarną", cieła po wrogich kolczugach.
Gatunki szabli, wiązano z sarmacką kulturą,
A okresom ich wejścia, imię dane królom.
Były więc "augustówki", "batorówki", "zygmuntówki",
Lwowskie i wyszkowskie, a także "staszówki",
Pochwy miały skórzane lub pochwy wężowe,
Zwane również często jako jaszczurowe.
Prosta czarna szabla, w żelazo oprawna,
Była bronią groźną, oby ręka wprawna,
Umiała nią władać. Obszyta w węgorzową skórę,
Wpisała się na zawsze z rodzimą kulturę.
Pospolita była dla szlachty ubogiej,
Choć bez ozdób, a druga w ozłoceniach drogiej.
Umiała wokół siebie zjednywać szacunek,
Gdy z żelazną głownią szedł w parze fechtunek.
Pomiędzy drobną szlachtą, a bogatym panem,
Szabla między obiema była równa stanem.
Z ojca na syna, a dalej w sukcesji,
Jak klejnot najdroższy.
Użyta w pojedynkach, gdy z różnej przyczyny,
Spodziewano tumultu, wszelkiej rąbaniny,
Gdy sejmy, trybunały bywały burzliwe,
Wówczas były poręczne również szable krzywe.
Jedynym, drugim dodano krzyż, i służył ochronie,
Zasłaniając nadgarstek przede wszystkim dłonie,
A nawet cała rękę.
Od początku szabla jako broń codzienna,
Od szabel obcych bywała odmienna,
Z czasem i je wyparła, usuwając z kraju,
Przywiązani do własnych przekonań, zwyczajów.
Wpływy jednak orientu, w Kraju pozostały,
I w ozdobach, i w stylach, dalej przyświecały.
Dziś zwana karabelą, od wieków też krzywa,
Służyła jak staruszka, wierna i poczciwa.
W powszechnym przekonaniu, że odwiecznie polska,
Dobrze się zasłużyła dla polskiego wojska.
Broń jako ważny element w szlacheckim ubiorze,
Ornamentem zdobiono. Był w pańskim honorze,
Mieć przy boku szablisko, zdobione, bogate,
Godne jego pozycji, i zamożną szatę.
Zdobione kamieniami, na złocie i srebrze,
Rytowana, w mistrzowsko wyszukanej rzeźbie.
Nie żałowano grosza, cennych materiałów,
Nim kawałek metalu doszedł do finału.
Była zdrowia gwarantem, nade wszystko życia,
To i wiele dawano, co pan miał do zbycia,
Pozycję opiewała , jako rodu perła,
Stawiana na pozycji królewskiego berła.
Na brzeszczotach głowni ryt bywał wszelaki,
Wizerunki władców i rodowe znaki,
Herby, daty, napisy i sentencje różne,
Z przeznaczeniem dla wiary, Ojczyźnie usłużne,
Dla przykładu:
"Matko Boża Opiekunko Polski, uciekam się
Pod Twoją obronę", " Bogu jedynemu chwała",
"Zwyciężyć lub umrzeć", "Nie włócz mnie
bez honoru, nie nie dotykaj bez racji",
i wiele innych pisanych po łacinie.
Ryty w swoich sentencjach szły bliźniaczo w parze,
Boga sławiąc, Ojczyznę wznosząc na Ołtarze,
Czyny sławiąc rycerskie i chwałę oręża,
Wodzów sławę, honor i bitności męża.
Nade wszystko służyły do wiary obrony,
Niepodległości, i o czyste strony.
Do osiemnastego wieku także zwyczaj bywał,
Gdy ksiądz na Mszy Świętej Ewangelię śpiewał,
Obecni do połowy szable wyciągają,
Do obrony wiary życia swoje dają.
Opis Jana Długosza barwny i obszerny,
Dał świadectwo Narodu, jaki Bogu Wierny.
Każdy szlachcic polski, z prawa, obowiązku,
Czy w senacie, rolnikiem, czy nie służył w wojsku,
Na znak gotowości, do obrony kraju,
Na ścianie, nad łożem szable zawieszają.
Zaś w każdym domu polskim, nad inny dobytek,
Szabel nie brakowało, było ponad zbytek.
- Józef Bieniecki
Szablo - towarzyszko! Któż cię nie pamięta?
Byłaś w Polsce zawsze, droga sercu, święta.
Nieodstępna, niezbędna, zawsze no i wszędzie,
W kościele, domu, w gościach, w sejmie, na urzędzie,
W podróży, na weselu, na pogrzebie, targu,
Jako główna sędzina, kłótni i zatargów.
Przede wszystkim zaś w boju, kto umiał fechtować,
Potrafił nadzieje, szyki wrogom psować.
I nie ważna ilość lecz miłość do ciebie,
Na ziemi dała spokój lub w wieczności w Niebie,
O, bitni byli bitni, w proch pryskały karki,
Uciekali Moskale, Niemcy, niedowiarki.
Bojowość i fantazja stawiała ich górą,
Pojedyńczej szlachcie, nad wrogami chmurą.
Szabla polska odrębna i autonomiczna,
Rozwiązaniem konstrukcji była specyficzna,
Na potrzeby miejscowe i dla wizerunku,
Tradycji, przyzwyczajeń, w tak zwanym fechtunku,
Specyficznych form zdobnych, treść, marek, symboli,
I użycia jej w boju, wedle temperamentu, kunsztu no i woli.
Produkt całkiem polski, i w guście, i w stylu,
Albo z głownia obcą, o polskim profilu.
Z znakami polskimi, jak każe tradycja,
I w opisach fachowców mówi definicja.
Była bronią białą, a wielkie zwycięstwa,
Stawiały ją na równi w glorii również męstwa.
Broń kochana Narodu, historia niezbicie,
Mówi, że oddawano tylko razem z życiem.
Szabla krzywa do Polski przychodzi ze wschodu,
Razem z wojskim tureckim, tatarskich narodów,
Kiedy weszła broń długa, do stroju karabelą zwana,
Ozdobnie oprawnej lub w pałasik polski,
dla szlachcica, pana,
W pojedynkach i boju, szabla była długa,
Zwana "czarną", cieła po wrogich kolczugach.
Gatunki szabli, wiązano z sarmacką kulturą,
A okresom ich wejścia, imię dane królom.
Były więc "augustówki", "batorówki", "zygmuntówki",
Lwowskie i wyszkowskie, a także "staszówki",
Pochwy miały skórzane lub pochwy wężowe,
Zwane również często jako jaszczurowe.
Prosta czarna szabla, w żelazo oprawna,
Była bronią groźną, oby ręka wprawna,
Umiała nią władać. Obszyta w węgorzową skórę,
Wpisała się na zawsze z rodzimą kulturę.
Pospolita była dla szlachty ubogiej,
Choć bez ozdób, a druga w ozłoceniach drogiej.
Umiała wokół siebie zjednywać szacunek,
Gdy z żelazną głownią szedł w parze fechtunek.
Pomiędzy drobną szlachtą, a bogatym panem,
Szabla między obiema była równa stanem.
Z ojca na syna, a dalej w sukcesji,
Jak klejnot najdroższy.
Użyta w pojedynkach, gdy z różnej przyczyny,
Spodziewano tumultu, wszelkiej rąbaniny,
Gdy sejmy, trybunały bywały burzliwe,
Wówczas były poręczne również szable krzywe.
Jedynym, drugim dodano krzyż, i służył ochronie,
Zasłaniając nadgarstek przede wszystkim dłonie,
A nawet cała rękę.
Od początku szabla jako broń codzienna,
Od szabel obcych bywała odmienna,
Z czasem i je wyparła, usuwając z kraju,
Przywiązani do własnych przekonań, zwyczajów.
Wpływy jednak orientu, w Kraju pozostały,
I w ozdobach, i w stylach, dalej przyświecały.
Dziś zwana karabelą, od wieków też krzywa,
Służyła jak staruszka, wierna i poczciwa.
W powszechnym przekonaniu, że odwiecznie polska,
Dobrze się zasłużyła dla polskiego wojska.
Broń jako ważny element w szlacheckim ubiorze,
Ornamentem zdobiono. Był w pańskim honorze,
Mieć przy boku szablisko, zdobione, bogate,
Godne jego pozycji, i zamożną szatę.
Zdobione kamieniami, na złocie i srebrze,
Rytowana, w mistrzowsko wyszukanej rzeźbie.
Nie żałowano grosza, cennych materiałów,
Nim kawałek metalu doszedł do finału.
Była zdrowia gwarantem, nade wszystko życia,
To i wiele dawano, co pan miał do zbycia,
Pozycję opiewała , jako rodu perła,
Stawiana na pozycji królewskiego berła.
Na brzeszczotach głowni ryt bywał wszelaki,
Wizerunki władców i rodowe znaki,
Herby, daty, napisy i sentencje różne,
Z przeznaczeniem dla wiary, Ojczyźnie usłużne,
Dla przykładu:
"Matko Boża Opiekunko Polski, uciekam się
Pod Twoją obronę", " Bogu jedynemu chwała",
"Zwyciężyć lub umrzeć", "Nie włócz mnie
bez honoru, nie nie dotykaj bez racji",
i wiele innych pisanych po łacinie.
Ryty w swoich sentencjach szły bliźniaczo w parze,
Boga sławiąc, Ojczyznę wznosząc na Ołtarze,
Czyny sławiąc rycerskie i chwałę oręża,
Wodzów sławę, honor i bitności męża.
Nade wszystko służyły do wiary obrony,
Niepodległości, i o czyste strony.
Do osiemnastego wieku także zwyczaj bywał,
Gdy ksiądz na Mszy Świętej Ewangelię śpiewał,
Obecni do połowy szable wyciągają,
Do obrony wiary życia swoje dają.
Opis Jana Długosza barwny i obszerny,
Dał świadectwo Narodu, jaki Bogu Wierny.
Każdy szlachcic polski, z prawa, obowiązku,
Czy w senacie, rolnikiem, czy nie służył w wojsku,
Na znak gotowości, do obrony kraju,
Na ścianie, nad łożem szable zawieszają.
Zaś w każdym domu polskim, nad inny dobytek,
Szabel nie brakowało, było ponad zbytek.
- Józef Bieniecki
38866 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 11:12, punktów: 0
Rok 1920.
I milion nóg deptało bruk,
Polesia, Ukrainy.
Aż pod Warszawą stanął wróg,
Ogromny walec z gliny.
Po trupie Polski musi przejść,
Czerwone niósł sztandary.
By burżuazji władzę zgnieść,
I katolickiej wiary.
I Polak stanął wobec hord.
Od dziecka aż po starca.
Aby powstrzymać grabież,mord,
Czerwony potok walca.
Modlitwy biały pomknął ptak,
Ku niebu, białopióry.
Zawisł na niebie, Boży znak,
I Błogosławił z góry.
I walec stanął - cofnął w tył,
I toczył się szalony.
Kto żył, uciekał ile sił,
W swe barbarzyńskie strony.
Matka Królowa, Bóg tak chciał,
Piekielny sen ich prysnął.
Wiktorii wieniec Polsce słał.
Objawił Cud nad Wisłą.
- Józef Bieniecki
I milion nóg deptało bruk,
Polesia, Ukrainy.
Aż pod Warszawą stanął wróg,
Ogromny walec z gliny.
Po trupie Polski musi przejść,
Czerwone niósł sztandary.
By burżuazji władzę zgnieść,
I katolickiej wiary.
I Polak stanął wobec hord.
Od dziecka aż po starca.
Aby powstrzymać grabież,mord,
Czerwony potok walca.
Modlitwy biały pomknął ptak,
Ku niebu, białopióry.
Zawisł na niebie, Boży znak,
I Błogosławił z góry.
I walec stanął - cofnął w tył,
I toczył się szalony.
Kto żył, uciekał ile sił,
W swe barbarzyńskie strony.
Matka Królowa, Bóg tak chciał,
Piekielny sen ich prysnął.
Wiktorii wieniec Polsce słał.
Objawił Cud nad Wisłą.
- Józef Bieniecki
38863 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 07:36, punktów: 0
Żołnierska nutka.
Czas ich kroki marszowe odmierzał,
Tam na szlakach bitewnych żołnierza.
Pieśń żołnierza jak listy miłosne,
Przywracały wspomnienia radosne.
Choć ich wielu z szeregów ubyło,
Dzień się każdy pieśniami kończyło.
Do rodzinnych pieleszy chyliły,
Matki, żony i dzieci tuliły.
Łzę niejedną otarto rękawem,
Za zwycięską i przegraną sprawę.
Zaciśnięto i zęby i pas,
Oczy zimne jak skała i głaz.
Dziś w ramionach chcę odpocząć brzozo,
Chylę czoło, wierzbo ,polskim łozom.
Kiedy będziesz w wezgłowiu wzrastała,
Pieśnie lasu wojenne szumiała.
Zanieś z wiatrem marzenia me w dal,
Ku Beskidom ,w skalisty świat hal.
Wpisz w modlitwę szumiących strumyczków,
Zawieś w niebie srebrzystych wiersycków.
Gdy halnemu przyjdą chęci grania,
Wspólnie z lasem do muzykowania,
Wspomnij w nutkach, że ja z tobą był,
Pieśnią w boju, głodzie, chłodzie żył.
- Józef Bieniecki
Czas ich kroki marszowe odmierzał,
Tam na szlakach bitewnych żołnierza.
Pieśń żołnierza jak listy miłosne,
Przywracały wspomnienia radosne.
Choć ich wielu z szeregów ubyło,
Dzień się każdy pieśniami kończyło.
Do rodzinnych pieleszy chyliły,
Matki, żony i dzieci tuliły.
Łzę niejedną otarto rękawem,
Za zwycięską i przegraną sprawę.
Zaciśnięto i zęby i pas,
Oczy zimne jak skała i głaz.
Dziś w ramionach chcę odpocząć brzozo,
Chylę czoło, wierzbo ,polskim łozom.
Kiedy będziesz w wezgłowiu wzrastała,
Pieśnie lasu wojenne szumiała.
Zanieś z wiatrem marzenia me w dal,
Ku Beskidom ,w skalisty świat hal.
Wpisz w modlitwę szumiących strumyczków,
Zawieś w niebie srebrzystych wiersycków.
Gdy halnemu przyjdą chęci grania,
Wspólnie z lasem do muzykowania,
Wspomnij w nutkach, że ja z tobą był,
Pieśnią w boju, głodzie, chłodzie żył.
- Józef Bieniecki
38862 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 07:29, punktów: 0
Warszawie.
Po domu, burzą drugi dom,.
Miasto cmentarnych trupów.
Kikut kominów z wszystkich stron.
Wagony cennych łupów.
Już do niewoli nie chcą brać,
Na miejscu egzekucje.
Niemców na mordy ino stać,
Eksterminacja kluczem.
Samotny w gruzach k-em grał,
Na wykrwawionych szańcach.
A na widecie dzieciak stał,
Stąpając boso na palcach.
Krwi morze toczą, krzywdę, ból.
W krzyżackim hołdzie prawa.
By psychopatom stawiać dwór,
Na miejscu gdzie Warszawa.
Legły tysiące, setki już,
Niezwyciężona jęczy.
Smród trupi, głód, gryzący kurz,
Nie błaga i nie klęczy.
Poszło tysiące wiernych sług,
Na wartę, w chwale Pana.
I tam przed Stwórcą padli z nóg,
W kurz Nieba, na kolana.
- Józef Bieniecki
W 70 Rocznicę Powstania Warszawskiego.
Po domu, burzą drugi dom,.
Miasto cmentarnych trupów.
Kikut kominów z wszystkich stron.
Wagony cennych łupów.
Już do niewoli nie chcą brać,
Na miejscu egzekucje.
Niemców na mordy ino stać,
Eksterminacja kluczem.
Samotny w gruzach k-em grał,
Na wykrwawionych szańcach.
A na widecie dzieciak stał,
Stąpając boso na palcach.
Krwi morze toczą, krzywdę, ból.
W krzyżackim hołdzie prawa.
By psychopatom stawiać dwór,
Na miejscu gdzie Warszawa.
Legły tysiące, setki już,
Niezwyciężona jęczy.
Smród trupi, głód, gryzący kurz,
Nie błaga i nie klęczy.
Poszło tysiące wiernych sług,
Na wartę, w chwale Pana.
I tam przed Stwórcą padli z nóg,
W kurz Nieba, na kolana.
- Józef Bieniecki
W 70 Rocznicę Powstania Warszawskiego.
38861 | O Polsce / patriotyczne | Dodał: anonimowi, 2012-04-27 07:20, punktów: 0
Na Ojczyzny łono
Przyszła wolność, wyrąbana mieczem,
Na cudownych Jej Matki ramionach.
Darowała jak swe Boskie Dziecię,
Milionami w klęczkach wymodlona.
Wiatr wolności, rozwiewał sztandary,
Białe Orły zerwały do lotu.
Wymodlono w tysiącach ofiary,
W rocznicowych wzdychano powrotów.
Powróciłaś na Ojczyzny łono,
Myśl, nadzieję tysięcy, milionów,
Myślą twórczą wielkość powtórzono,
Odtworzono z tysięcy pogromów.
Na ołtarzach nie była daremna,
Krew milionów pisana wiekami.
Chociaż w błędach rządzenia brzemienna,
Bóg był zawsze, będzie dzisiaj z nami.
Czy tej Ziemskiej Niebo nie wysłucha,
Prośba Matki w Niebie będzie głucha?
Nieśmy zatem i wiarę i troskę,
Czcijmy Matkę, Jej Królową. Polskę.
Usłysz Pani tych co Ciebie proszą,
Tu na ziemi, chwałę Twoją głoszą.
W Jasnej Górze spłacą życia dług,
Niechaj o Nią znów rozbije wróg.
- Józef Bieniecki
Przyszła wolność, wyrąbana mieczem,
Na cudownych Jej Matki ramionach.
Darowała jak swe Boskie Dziecię,
Milionami w klęczkach wymodlona.
Wiatr wolności, rozwiewał sztandary,
Białe Orły zerwały do lotu.
Wymodlono w tysiącach ofiary,
W rocznicowych wzdychano powrotów.
Powróciłaś na Ojczyzny łono,
Myśl, nadzieję tysięcy, milionów,
Myślą twórczą wielkość powtórzono,
Odtworzono z tysięcy pogromów.
Na ołtarzach nie była daremna,
Krew milionów pisana wiekami.
Chociaż w błędach rządzenia brzemienna,
Bóg był zawsze, będzie dzisiaj z nami.
Czy tej Ziemskiej Niebo nie wysłucha,
Prośba Matki w Niebie będzie głucha?
Nieśmy zatem i wiarę i troskę,
Czcijmy Matkę, Jej Królową. Polskę.
Usłysz Pani tych co Ciebie proszą,
Tu na ziemi, chwałę Twoją głoszą.
W Jasnej Górze spłacą życia dług,
Niechaj o Nią znów rozbije wróg.
- Józef Bieniecki
Strony: 1 2 3 4 >
-

anonimowi
(17897)
-

życzenia
(988)
-

jagoda
(697)
-

ulinka
(688)
-

Miraaz
(567)
-

Lidzia
(488)
-

chantal28
(440)
-

singer
(300)
-

sandrusiaa8
(283)
-

czarnulka88
(281)
Zobacz wszystkich >>
- dziś luźno ;)
Podoba ci się ta strona? Wstaw do siebie nasz link :)
Polecamy:
Partnerzy:



