Życzenia po angielsku
- Walentynki
- Życzenia urodzinowe
Życzenia
- 18 urodziny
- Andrzejki
- Bez okazji
- Boże Narodzenie
- Dla przyjaciela
- Dla rodziców
- Dla wojaków
- Do pamiętnika
- Dzień babci
- Dzień chłopaka
- Dzień dziadka
- Dzień dziecka
- Dzień górnika
- Dzień kobiet
- Dzień matki
- Dzień ojca
- Halloween
- Imieninowe
- Jubileuszowe
- Komplementy
- Mikołajkowe
- Miłosne
- Na chrzest
- Na dobranoc
- Na dzień dobry
- Na Komunię Św.
- Na pocieszenie
- Na wieczór kawalerski
- Na wieczór panieński
- Na zdjęcia
- Narodziny dziecka
- Noworoczne
- Pozdrowienia
- Przeprosiny
- Radosne
- Rocznica ślubu
- Różne
- Sylwestrowe
- Ślubne
- śmieszne
- Świąteczne
- Tęsknota
- Toasty
- Toasty weselne
- Urodzinowe
- Walentynki
- Weselne
- Wielkanocne
- Złamane serce
Aforyzmy
- Bóg
- Ból i cierpienie
- Człowiek
- Dobro
- Kobiety
- Małżeństwo
- Marzenia
- Mężczyzna
- Miłość
- Nadzieja
- Pieniądze
- Prawda
- Przyjaźń
- Radość
- Szczęście
- Śmierć
- Życie
Wiersze
- Ból i cierpienie
- Dla dzieci
- Dobro
- Erotyczne
- Fraszki
- Marzenia
- Miłosne
- Nadzieja
- O kobietach
- O Polsce / patriotyczne
- O przyjaźni
- O sobie
- O szczęściu
- O zwierzętach
- O życiu
- Polityczne
- Pory roku
- Radość
- Różne
- Smutek
- Śmierć
- Śmieszne
- Tęsknota
- Wspomnienia
- Zerwanie
- Złamane serce
- Znanych poetów
Cytaty
- Alkohol
- Bogactwo
- Bóg
- Cierpienie
- Cisza
- Człowiek
- Dobro
- Dzieci
- Kłamstwo
- Kobiety
- Łacińskie
- Małżeństwo
- Marzenia
- Mężczyźni
- Miłość
- Myślenie
- Nadzieja
- Odpowiedzialność
- Pieniądze
- Po angielsku
- Polityka
- Pozostałe
- Praca
- Prawda
- Przyjaźń
- Rozwój
- Samotność
- Seks
- Serce
- Sukces
- Szczęście
- Ślubne
- Śmierć
- Wegetarianizm
- Wiedza
- Wspomnienia
- Z piosenek
- Zaufanie
- Zdrowie
- Życie
SMSy
- Dwuznaczne
- Erotyczne
- Kocham Cię
- Maturalne
- Miłosne
- Na dobranoc
- Na dzień dobry
- Na Mikołajki
- Powiedzenia
- Pozdrowienia
- Słodkie
- Śmieszne
- Wyznanie
- Złośliwe
Inne
- Anegdoty
- Halloween
- Komentarze do profilu
- Listy miłosne
- Mam problem
- Myśli i przemyślenia
- Obrazki graficzne
- Opowiadania
- Podziękowania
- Powiedzenia
- Prima Aprilis
- Przysłowia
- Przyśpiewki weselne
- Rymowanki dla dzieci
- Tłusty czwartek
- Wpisy, komentarze
- Wyliczanki
- Zaproszenia
- Złote myśli
Opcje:
- Kontakt
- 11 listopada
- Halloween
- Andrzejki
- Daty imienin
- Choinka
- Święty Mikołaj
- Kolędy
- Ważne daty świąt
- Tłusty czwartek
- Polityka prywatności
O stronie:
Znajdziesz tutaj gotowe życzenia na urodziny. Starannie wyselekcjonowane życzenia urodzinowe oraz życzenia imieninowe. Do tego wierszyki urodzinowe i wiersze miłosne! Polecamy również smsy na dzień dobry i sms na dobranoc. Albo wierszyki o miłości, życzenia bez okazji oraz życzenia ślubne - tutaj czekają na Ciebie najlepsze wierszyki miłosne dla zakochanych. Miłego pobytu!
Życzenia urodzinowe, wierszyki urodzinowe, życzenia imieninowe, wierszyki miłosne
rozmiar tekstu: A AA AAA
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 > >> >|
Różne Sortuj: Według daty | ilości punktówDodaj w tej kategorii
36818 | Różne | Dodał: ina0909, 2012-01-31 10:26, punktów: 0
Jesteś mym słonkiem, co ciepło zsyła,
uśmiechem losu, gdy czas tak mija,
największym skarbem nie ma większego,
nadzieją życia radosnego.
Przy tobie zawsze uśmiecham się,
bo ty potrafisz rozweselić mnie
i chociaż czasem mamy złe dni
to się wspieramy ja i ty.
Choć już cie nie ma tak przy mnie blisko,
staramy się łączyć to wszystko
i każdą wolną chwilę gdy mamy
to ją rozmową wypełniamy.
Czasem przylecisz odwiedzasz mnie,
i wtedy serce me cieszy się,
że mam cię blisko, chociaż w ten czas
bo potem znów rozłącza nas.
Lecz gdy tęsknota mnie też dopada,
to zaraz w samolot wsiadam
i znów możemy radować się,
mama tak bardzo kocha cię...
uśmiechem losu, gdy czas tak mija,
największym skarbem nie ma większego,
nadzieją życia radosnego.
Przy tobie zawsze uśmiecham się,
bo ty potrafisz rozweselić mnie
i chociaż czasem mamy złe dni
to się wspieramy ja i ty.
Choć już cie nie ma tak przy mnie blisko,
staramy się łączyć to wszystko
i każdą wolną chwilę gdy mamy
to ją rozmową wypełniamy.
Czasem przylecisz odwiedzasz mnie,
i wtedy serce me cieszy się,
że mam cię blisko, chociaż w ten czas
bo potem znów rozłącza nas.
Lecz gdy tęsknota mnie też dopada,
to zaraz w samolot wsiadam
i znów możemy radować się,
mama tak bardzo kocha cię...
36756 | Różne | Dodał: ina0909, 2012-01-27 17:58, punktów: 0
Dźwięki muzyki, gdy w serce wnikają,
cudowny taniec zapowiadają,
pełen pragnień i namiętności
i tą cudowną rozkoszą bliskości.
Podaniem ręki zbliża się,
oddechy wtedy krzyżują się
i zaczyna wirować ciało,
pląsając w tańcu nieśmiało.
Jest tak cudownie, bo tak być ma
taniec to wolność, to jak swoboda,
jest w nim uczucie, co sił nam doda.
cudowny taniec zapowiadają,
pełen pragnień i namiętności
i tą cudowną rozkoszą bliskości.
Podaniem ręki zbliża się,
oddechy wtedy krzyżują się
i zaczyna wirować ciało,
pląsając w tańcu nieśmiało.
Jest tak cudownie, bo tak być ma
taniec to wolność, to jak swoboda,
jest w nim uczucie, co sił nam doda.
36252 | Różne | Dodał: anonimowi, 2012-01-16 18:34, punktów: 0
Nastrój to jak pogoda,
zmienny bywa czasami,
jak wiatr co za oknem
wiejąc przestawia chmurami.
Jak deszcz, gdy tak pada,
smutek wypływa z niego,
krople w serce wnikają,
choć nie wiemy dlaczego.
Lecz gdy tylko nam słońce
promienie swe rzuci,
radość wypełnia serce,
ciepło smutek wyrzuci...
zmienny bywa czasami,
jak wiatr co za oknem
wiejąc przestawia chmurami.
Jak deszcz, gdy tak pada,
smutek wypływa z niego,
krople w serce wnikają,
choć nie wiemy dlaczego.
Lecz gdy tylko nam słońce
promienie swe rzuci,
radość wypełnia serce,
ciepło smutek wyrzuci...
36251 | Różne | Dodał: ina0909, 2012-01-16 17:12, punktów: 1
Lecą słowa uśmiechnięte,
każde w całus jest przybrane,
mam nadzieję, że te miłe
będą w sercu zatrzymane.
By rozgrzały cię szybciutko,
gdy na dworze czeka mróz,
bo spóźniona pani zima
wreszcie tu przybyła już.
Pobieliła dachy domów
trochę płatków nasypała,
jeszcze się nie rozkręciła
śniegu dużo nam nie dała.
Ale pewnie już zostanie
trochę z nami pofigluje.
bo są piękne śnieżne dni,
kiedy słońce w nich króluje.
Ja ci promyk słonka ślę
wraz z uśmiechem serca mego
byś w te dni co teraz będą
wpuścił go do serca swego.
Niechaj ciepło ci przekaże
myślą, słowem czy westchnieniem,
a nadzieję wpuść do środka
niech napełni się marzeniem.
każde w całus jest przybrane,
mam nadzieję, że te miłe
będą w sercu zatrzymane.
By rozgrzały cię szybciutko,
gdy na dworze czeka mróz,
bo spóźniona pani zima
wreszcie tu przybyła już.
Pobieliła dachy domów
trochę płatków nasypała,
jeszcze się nie rozkręciła
śniegu dużo nam nie dała.
Ale pewnie już zostanie
trochę z nami pofigluje.
bo są piękne śnieżne dni,
kiedy słońce w nich króluje.
Ja ci promyk słonka ślę
wraz z uśmiechem serca mego
byś w te dni co teraz będą
wpuścił go do serca swego.
Niechaj ciepło ci przekaże
myślą, słowem czy westchnieniem,
a nadzieję wpuść do środka
niech napełni się marzeniem.
36207 | Różne | Dodał: anonimowi, 2012-01-14 23:03, punktów: 0
Miłość już nie istnieje, to tylko wspomnienie.
Miłość zatruwa sny.
Miłość to ja i Ty.
To rzeka krwi, która płynie w moich żyłach.
Ty Zawsze przy mnie byłaś.
Mimo upływu lat,
nie zmieniłaś świat.
Odchodzisz i przychodzisz tak jak morskie fale.
Nie uciekaj ode mnie wcale.
Wciąż się bawisz i uśmiechasz.
Czy na lepsze dni czekasz...
Miłość zatruwa sny.
Miłość to ja i Ty.
To rzeka krwi, która płynie w moich żyłach.
Ty Zawsze przy mnie byłaś.
Mimo upływu lat,
nie zmieniłaś świat.
Odchodzisz i przychodzisz tak jak morskie fale.
Nie uciekaj ode mnie wcale.
Wciąż się bawisz i uśmiechasz.
Czy na lepsze dni czekasz...
36206 | Różne | Dodał: anonimowi, 2012-01-14 15:41, punktów: 3
Samochwały.
Były sobie samochwały,
Zosia, Jasiu, Piotruś mały.
Wymyślały różne cuda,
O życiowych właśnie trudach.
Że bałagan przy zabawkach,
Wszystko taty, mamy sprawka.
Mycie buzi, mycie rączek,
Wszystko w końcu ich wykończy.
Ten paciorek wieczór, rano,
Kradnie chwilkę niedospaną.
Że zabawki przed śniadaniem,
Bardzo drażnią naszą mamę.
Że w przedszkolu uczą szkoły,
Skąd się tam literki wzięły.
Ich nie bawi ta zabawa,
Jest w zabawkach większa sprawa.
Narzekania,minki groźne
I żądania niepobożne.
Gdy się w kupie to zebrało,
Im po prostu żyć nie chciało.
Za to wszystkim się chwaliły,
Że coś z musu nie zrobiły.
One muszą jako dzieci,
Bawić zawsze- tak jak leci.
Dziadek więc podkręcił wąsa,
Widząc, że przedszkole dąsa.
Wziął cukierki i zabawki,
Przechowując do poprawki.
Obowiązek to rzecz święta,
Gdy buntują się bliźnięta.
Chcecie jeść, chcecie się bawić,
Więc musicie się poprawić.
Bezstresowe wychowanie,
Psu na budę-starszym lanie.
Taka to nas wszystkich dola,
Chować dziecko-nie bandziora.
- Józef Bieniecki
Były sobie samochwały,
Zosia, Jasiu, Piotruś mały.
Wymyślały różne cuda,
O życiowych właśnie trudach.
Że bałagan przy zabawkach,
Wszystko taty, mamy sprawka.
Mycie buzi, mycie rączek,
Wszystko w końcu ich wykończy.
Ten paciorek wieczór, rano,
Kradnie chwilkę niedospaną.
Że zabawki przed śniadaniem,
Bardzo drażnią naszą mamę.
Że w przedszkolu uczą szkoły,
Skąd się tam literki wzięły.
Ich nie bawi ta zabawa,
Jest w zabawkach większa sprawa.
Narzekania,minki groźne
I żądania niepobożne.
Gdy się w kupie to zebrało,
Im po prostu żyć nie chciało.
Za to wszystkim się chwaliły,
Że coś z musu nie zrobiły.
One muszą jako dzieci,
Bawić zawsze- tak jak leci.
Dziadek więc podkręcił wąsa,
Widząc, że przedszkole dąsa.
Wziął cukierki i zabawki,
Przechowując do poprawki.
Obowiązek to rzecz święta,
Gdy buntują się bliźnięta.
Chcecie jeść, chcecie się bawić,
Więc musicie się poprawić.
Bezstresowe wychowanie,
Psu na budę-starszym lanie.
Taka to nas wszystkich dola,
Chować dziecko-nie bandziora.
- Józef Bieniecki
36204 | Różne | Dodał: anonimowi, 2012-01-14 15:32, punktów: 2
Dwór - Rodzina i szkoła
Ojciec we dworze, jak pan, patriarcha,
Udzielny książę, dyktator, monarcha.
Cześć - autorytet, to fundament domu,
Wszelkim nawałom nie uległ, nikomu.
Nie wymuszony, wpisany w tradycję,
Mur praw otaczał, miał swą definicję.
Którą nikt z domu nie musiał powtarzać,
Ale jak święte zechciano uważać.
Obecność ojca była uświęcona,
Milczeniem dzieci, a prawa korona,
Nie zezwalała, aby też siadały,
O, nie dlatego aby się go bały.
To dla szacunku, ten jak punkt honoru,
Ton wychowania dyktował dla dworu.
Gest powitania, pocałunek ręki,
Pełen powagi, nie ważny wiek, wdzięki,
Cześć oddawano tuląc za kolana,
Do nóg padając, wielbiąc ojca - pana.
Cześć dla rodzica, do niego stosunek,
Tradycji spisał niezmienny warunek,
Z nauki religii wynikał jak prawo,
I był od wieków rodziny postawą.
Do tego stopnia ojca poważano,
Iż błogosławieństwa braku w państwie się bano,
Za dopust Boży- nieszczęść, i bieda ci dziecko,
Gdy ono prawo traktujesz zdradziecko.
Dzieci posłuszne, nie było możności,
Sprzeciwu. Choć dyktator, nie efekt próżności.
Ale od dziadów poprzez wieki całe,
Jedność spójności rodzin budowały.
Prawem objęte były dzieci małe,
Także dorosłe, w dworze zamieszkałe.
Zakaz dotyczył w różnych sprawach drobnych,
Także majątku, matrymonialnych, i temu podobnych.
Puki żył ojciec, nie dzielono włości,
Je zawiadywał, według swej możności.
Zależność dzieci od ojca własnego,
Było w tych czasach jak coś normalnego,
Co podkreślano na gościnach licznych,
I wystąpieniach, spotkaniach publicznych,
Także rodzinnych.
Dorosłe panki szli za głową domu,
I nie uwłaszczał fakt taki nikomu.
Nieśli mu szable, w kościele, przy ławie stawali.
Dając szacunek, tak orędowali.
Przy stole zawsze pierwsze miejsce miewał,
W bawialni fotel, krzesła wsze przyćmiewał.
Nikt w nim nie siadał. Rytm dnia i zajęcia,
Starszy przestrzegał od czasu dziecięcia,
Splot jego gustów, zachcianki i upodobania,
Były jak prawa, wprost do przestrzegania.
W sprawy domowe prawie się nie mieszał,
Lecz smaczną kuchnią zawsze się pocieszał.
Ojca pozycja dyktuje stosunki,
Męża do dzieci i jego małżonki.
Żona podległa bezpośrednio, pana,
Jest też i dworu jako pierwsza dama,
Dzieci rodzicom.
Siostry spełniają drugorzędną rolę,
Względem swych braci. Syn pierworodny
spełnia ojca wolę.
Jako najstarszy, nie zawsze wyjątkiem,
Sposobi wiedzę, by rządzić majątkiem.
Strzegli obyczaj, aby matka - żona,
W dworze czczona, była jak pani - matrona,
Wpływ jej był znaczny, choć nie ochmistrzyni,
Dom prowadziła jako gospodyni.
Doglądać było jej wzniosłym zadaniem,
Z spiżarni prowiant, zagospodarowanie.
Widoczny symbol, plik kluczy u paska,
W woreczku zwisa,ł jak wisior kutaska.
Klucze, drzwi ważne stawiały otworem,
Wszelki wiktuał warując dozorem.
Klucz do spiżarni, apteczki, szafy, cukiernicy,
Komody, biurka- do tych najsłodszych są też
zwolennicy,
Klucz stawiał zakaz. To pani domu ustalała
meni,
Za co szczególnie mąż zawsze ją cenił.
Prace dla służby, dzieci wychowanie,
Dla pani dworu było tu wyzwaniem.
Do niej należy by w miarę, zawczasu,
Na zimę każdą zgromadzić zapasów.
Sprawą nadrzędną każdej było matki,
Wychować dobrze i wykształcić dziatki.
Tu ojciec z racji licznej działalności,
I gospodarczej w dworze powinności,
Do wychowania nie bywał gorliwy,
Pomimo chęci, gdyby był uczciwy.
Ciężar kształcenia pan miewał na głowie,
Gdy rok już ósmy kończyli synowie.
Dopóki dzieci, ciężar ich nauki,
Matka nosiła, doznając tej sztuki.
By dwór dostatni, do tego chendogi,
W drób, bydło, trzodę- nie bywał ubogi.
Żony - gosposi, na głowie też było,
By wszelkie dobro w dworze się mnożyło.
Owoców, warzyw i zwierząt hodowla,
Choć czasochłonna bywała wymowna,
Gdy dwór był hojny, ociekał w dostatek.
W balach brał udział, zaś szlachecki
światek.
To też wysoko oceniał małżonek.
Żonę jak klejnot i dworu koronę,
Ozdobą męża. W swoich utworach spisują
poeci,
Żona jak brylant na ich drodze świeci.
W hierarchii druga, jest starszyzna państwa,
U właścicieli mieszkając, ziemiaństwa.
Kult i szacunek.Szli rankiem grzecznie, aby
ich powitać,
Grać w partię wista, mariasza, lekturę poczytać.
Dbać o "wygódki" i ziółka zaparzyć,
W zimowy wieczór posłuchać, pogwarzyć,
Zadbać o fotel, gruby pled na nogi,
I nastrój tworzyć przyjazny- nie wrogi.
Wygrzać ich łóżka mosiężną szkandelą,
Rozśmieszyć smutnych, cieszyć gdy weselą.
Prócz ich rodziców i dzieci kilkoro,
Od dawien dawna bywali podporą,
I rezydenci i rezydentki, często liczba spora,
Dla potrzeb dworu, byli gośćmi dwora.
Bracia lub siostry, same, niezamężne,
Wdowy, ubodzy krewni, chorzy niedołężnie,
Jak kazywała odwieczna tradycja,
Nie zagrażała ich z dworu pozycja.
Wszechstronna pomoc, w miarę możliwości,
Podziękowaniem był, za to że ich gościł.
Często ze szkoły, z wojska przyjaciele,
Po dobrach stracie, gdy mieli niewiele.
By się utrzymać, będąc w odwiedziny,
Przez lata całe doznali gościny,
Często do śmierci. Gościnność polska
wprawiała w zdumienie,
I częsty podziw. Skąpstwo kładło cieniem.
Dom stał otwarty dla wrogów i swoich.
Obfity w żywność i wiele pokoi.
Z sercem, życzliwie, przyjęto strudzonych,
Karmił i poił, w miejscu przeznaczonym,
Gościnny pokój.
Gdy dwór był duży i ludzi niemiara,
Bywał kapelan. Mszy Świętej ofiara,
W salonie sprawiał tu w specjalnej niszy,
Gdzie ustawiano mu ołtarzyk mnisi.
Bywał i lekarz, czyniąc swą powinność,
Często dozgonnie przyjmował gościnność,
Jako fachowiec słynąc od dziedzica,
Porady czerpie cała okolica.
Oprócz nich w dworze, czynnik zamożności,
Tu decydował jaką służbę gościł.
Bywała liczna, zatrudnił wielu z zawodami,
Dla dworu, sadu, wszystkimi włościami.
Służbę stanowią: oficjaliści, służba folwarczna,
i służba domowa,
Która na stałe przy dworze się chowa,
Z dziada pradziada w prawem domowników,
Ale i służby, lecz nie niewolników.
Nauka we dworze to element przedni,
W życiu paniczów jako chleb powszedni.
Od dziecka uczą z początku pacierza,
To obyczaje, rzemiosła żołnierza.
Nim jeść zaczęło, w krzyż rączki składało,
A gdy mówiło, pacierz odmawiało.
Nie jadł pokarmu puki nowa strofka,
W pamięć nie wkuła jego mała główka.
Mamka we dworze maleńkie karmiła,
Na prawie ważnym, w nim też się gościła,
Silna i zdrowa, jedna z wiejskich kobiet,
Od niej zależy i dziedzica zdrowie.
Spośród sług ważna, bez plag irytacji,
"Pokarm nie burzyć". zmartwień od frustracji.
Żyła spokojnie. Nie wolno urazić,
"Bo dziecko złamie". Mogła się obrazić.
Zdrowe jedzenie. Umów dopełniła,
Silne paniątko w końcu wykarmiła.
W wielu dworzanach wdzięczność
z serdecznością,
Czuwa nad mamką, jej także starością.
O ile mamki- szło zapotrzebowanie,
Piastunką, niańką były starsze panie,
Którym ufają, pracy onej zdzierżą,
I wychowanie dzieci im powierzą,
Mamkę do dziecka także dobierano,
Niańkę kolejną do niej przywiązano,
Dziecko kolejne. Była domownikiem,
Stróżką dzieciarni, ich orędownikiem.
Choć czas, zwyczaje, częściowo odmienia,
One chowały dalsze pokolenia.
W pamięci dzieci miały miejsca czułe,
Za pieśni, bajki, które do snu snuły.
Opiekę, miłość i serce matczyne,
W wdzięcznej pamięci wpisuje w dziecinę.
Letnie dzieciaki przekazują bonom,
Z wymogiem wyższym te im powierzono,
Przygotowane są więc zawodowo,
Z właściwych domów wybraną osobą.
Z domów szlacheckich, nie rzadko
mieszczańskich,
Średnio zamożnych, ale za to pańskich.
Uczą czynności, jak dziś przedszkolaka.
Tu kilkunastu, tam że jedynaka.
Gdy wiek osiągną, tętniły metrami,
W dziewcząt nadwyżce zaś guwernantkami,
Pierwsi dla chłopców, drugie zaś dziewczęta,
Nie zawsze jednak zasada ta święta.
Uczą matematyki, muzyki, rysunku,
Zdolność szczególną, kształcono w kierunku.
A każda dama zna obce języki,
Gra i poznaje zasady muzyki,
Jest ułożona z formą towarzyską,
Ręczne robótki, czuwa- nad słabością męską.
To guwernantkom dają to zadanie,
By z córek dworskich wychowano panie.
Choć pensje modne i w liczącym tonie,
W edukacyjnej większość stoi stronie.
W naukach owych, dzisiaj też rzecz święta,
Służy to chęciom, i wielbi talenta.
Rzadziej dziewczęta, chłopcy w części licznej,
Szli po nauce do szkoły publicznej.
Szkoła infirma Jezuicką zwana,
Parwa - pijarów, wszędzie stopniowana.
Uczą gramatyki, syntaktyki, retoryki,
Filozofii, teologii także poetyki.
Tu filozofię dzielą na logikę,
Dialektykę, fizykę i metafizykę,
Też dla niektórych tu matematykę.
Na Akademii Krakowskiej, Wileńskiej,
Także uczono tutaj mowy polskiej,
Języki, niemiecki, francuski, ponadto łaciny,
Astrologii, geografii, kosmografii także medycyny.
Etyczną siłą w dawnych obyczajach,
Nie rozkładano, w drodze na rozstajach,
Sedno stanowi dla sprawy publicznej,
W herbu insygniach dla sprawy dziedzicznej.
Siła opinii była w społeczeństwie,
Roli człowieka, w jego człowieczeństwie.
Banita wszakże mógł długo żartować,
Z wyroków różnych, intrygi swe knować.
Jednak u progu kres jego zuchwalstwa,
Rodzina murem- naprzeciw matactwa.
"Stryjcy herbowi" w rodzinnym obszarze,
Są świętym prawem, jak święte Ołtarze,
Kto ją bezcześci, kto ręką podnosił,
Karę ponosi, o litość nie prosił.
Wpływy, znaczenie, przyjęte szeroko,
Były potężne im szerzej, głęboko.
Biegły granice, u nas tak pojęte,
W Polsce przetrwały jak insygnia święte.
- Józef Bieniecki
Ojciec we dworze, jak pan, patriarcha,
Udzielny książę, dyktator, monarcha.
Cześć - autorytet, to fundament domu,
Wszelkim nawałom nie uległ, nikomu.
Nie wymuszony, wpisany w tradycję,
Mur praw otaczał, miał swą definicję.
Którą nikt z domu nie musiał powtarzać,
Ale jak święte zechciano uważać.
Obecność ojca była uświęcona,
Milczeniem dzieci, a prawa korona,
Nie zezwalała, aby też siadały,
O, nie dlatego aby się go bały.
To dla szacunku, ten jak punkt honoru,
Ton wychowania dyktował dla dworu.
Gest powitania, pocałunek ręki,
Pełen powagi, nie ważny wiek, wdzięki,
Cześć oddawano tuląc za kolana,
Do nóg padając, wielbiąc ojca - pana.
Cześć dla rodzica, do niego stosunek,
Tradycji spisał niezmienny warunek,
Z nauki religii wynikał jak prawo,
I był od wieków rodziny postawą.
Do tego stopnia ojca poważano,
Iż błogosławieństwa braku w państwie się bano,
Za dopust Boży- nieszczęść, i bieda ci dziecko,
Gdy ono prawo traktujesz zdradziecko.
Dzieci posłuszne, nie było możności,
Sprzeciwu. Choć dyktator, nie efekt próżności.
Ale od dziadów poprzez wieki całe,
Jedność spójności rodzin budowały.
Prawem objęte były dzieci małe,
Także dorosłe, w dworze zamieszkałe.
Zakaz dotyczył w różnych sprawach drobnych,
Także majątku, matrymonialnych, i temu podobnych.
Puki żył ojciec, nie dzielono włości,
Je zawiadywał, według swej możności.
Zależność dzieci od ojca własnego,
Było w tych czasach jak coś normalnego,
Co podkreślano na gościnach licznych,
I wystąpieniach, spotkaniach publicznych,
Także rodzinnych.
Dorosłe panki szli za głową domu,
I nie uwłaszczał fakt taki nikomu.
Nieśli mu szable, w kościele, przy ławie stawali.
Dając szacunek, tak orędowali.
Przy stole zawsze pierwsze miejsce miewał,
W bawialni fotel, krzesła wsze przyćmiewał.
Nikt w nim nie siadał. Rytm dnia i zajęcia,
Starszy przestrzegał od czasu dziecięcia,
Splot jego gustów, zachcianki i upodobania,
Były jak prawa, wprost do przestrzegania.
W sprawy domowe prawie się nie mieszał,
Lecz smaczną kuchnią zawsze się pocieszał.
Ojca pozycja dyktuje stosunki,
Męża do dzieci i jego małżonki.
Żona podległa bezpośrednio, pana,
Jest też i dworu jako pierwsza dama,
Dzieci rodzicom.
Siostry spełniają drugorzędną rolę,
Względem swych braci. Syn pierworodny
spełnia ojca wolę.
Jako najstarszy, nie zawsze wyjątkiem,
Sposobi wiedzę, by rządzić majątkiem.
Strzegli obyczaj, aby matka - żona,
W dworze czczona, była jak pani - matrona,
Wpływ jej był znaczny, choć nie ochmistrzyni,
Dom prowadziła jako gospodyni.
Doglądać było jej wzniosłym zadaniem,
Z spiżarni prowiant, zagospodarowanie.
Widoczny symbol, plik kluczy u paska,
W woreczku zwisa,ł jak wisior kutaska.
Klucze, drzwi ważne stawiały otworem,
Wszelki wiktuał warując dozorem.
Klucz do spiżarni, apteczki, szafy, cukiernicy,
Komody, biurka- do tych najsłodszych są też
zwolennicy,
Klucz stawiał zakaz. To pani domu ustalała
meni,
Za co szczególnie mąż zawsze ją cenił.
Prace dla służby, dzieci wychowanie,
Dla pani dworu było tu wyzwaniem.
Do niej należy by w miarę, zawczasu,
Na zimę każdą zgromadzić zapasów.
Sprawą nadrzędną każdej było matki,
Wychować dobrze i wykształcić dziatki.
Tu ojciec z racji licznej działalności,
I gospodarczej w dworze powinności,
Do wychowania nie bywał gorliwy,
Pomimo chęci, gdyby był uczciwy.
Ciężar kształcenia pan miewał na głowie,
Gdy rok już ósmy kończyli synowie.
Dopóki dzieci, ciężar ich nauki,
Matka nosiła, doznając tej sztuki.
By dwór dostatni, do tego chendogi,
W drób, bydło, trzodę- nie bywał ubogi.
Żony - gosposi, na głowie też było,
By wszelkie dobro w dworze się mnożyło.
Owoców, warzyw i zwierząt hodowla,
Choć czasochłonna bywała wymowna,
Gdy dwór był hojny, ociekał w dostatek.
W balach brał udział, zaś szlachecki
światek.
To też wysoko oceniał małżonek.
Żonę jak klejnot i dworu koronę,
Ozdobą męża. W swoich utworach spisują
poeci,
Żona jak brylant na ich drodze świeci.
W hierarchii druga, jest starszyzna państwa,
U właścicieli mieszkając, ziemiaństwa.
Kult i szacunek.Szli rankiem grzecznie, aby
ich powitać,
Grać w partię wista, mariasza, lekturę poczytać.
Dbać o "wygódki" i ziółka zaparzyć,
W zimowy wieczór posłuchać, pogwarzyć,
Zadbać o fotel, gruby pled na nogi,
I nastrój tworzyć przyjazny- nie wrogi.
Wygrzać ich łóżka mosiężną szkandelą,
Rozśmieszyć smutnych, cieszyć gdy weselą.
Prócz ich rodziców i dzieci kilkoro,
Od dawien dawna bywali podporą,
I rezydenci i rezydentki, często liczba spora,
Dla potrzeb dworu, byli gośćmi dwora.
Bracia lub siostry, same, niezamężne,
Wdowy, ubodzy krewni, chorzy niedołężnie,
Jak kazywała odwieczna tradycja,
Nie zagrażała ich z dworu pozycja.
Wszechstronna pomoc, w miarę możliwości,
Podziękowaniem był, za to że ich gościł.
Często ze szkoły, z wojska przyjaciele,
Po dobrach stracie, gdy mieli niewiele.
By się utrzymać, będąc w odwiedziny,
Przez lata całe doznali gościny,
Często do śmierci. Gościnność polska
wprawiała w zdumienie,
I częsty podziw. Skąpstwo kładło cieniem.
Dom stał otwarty dla wrogów i swoich.
Obfity w żywność i wiele pokoi.
Z sercem, życzliwie, przyjęto strudzonych,
Karmił i poił, w miejscu przeznaczonym,
Gościnny pokój.
Gdy dwór był duży i ludzi niemiara,
Bywał kapelan. Mszy Świętej ofiara,
W salonie sprawiał tu w specjalnej niszy,
Gdzie ustawiano mu ołtarzyk mnisi.
Bywał i lekarz, czyniąc swą powinność,
Często dozgonnie przyjmował gościnność,
Jako fachowiec słynąc od dziedzica,
Porady czerpie cała okolica.
Oprócz nich w dworze, czynnik zamożności,
Tu decydował jaką służbę gościł.
Bywała liczna, zatrudnił wielu z zawodami,
Dla dworu, sadu, wszystkimi włościami.
Służbę stanowią: oficjaliści, służba folwarczna,
i służba domowa,
Która na stałe przy dworze się chowa,
Z dziada pradziada w prawem domowników,
Ale i służby, lecz nie niewolników.
Nauka we dworze to element przedni,
W życiu paniczów jako chleb powszedni.
Od dziecka uczą z początku pacierza,
To obyczaje, rzemiosła żołnierza.
Nim jeść zaczęło, w krzyż rączki składało,
A gdy mówiło, pacierz odmawiało.
Nie jadł pokarmu puki nowa strofka,
W pamięć nie wkuła jego mała główka.
Mamka we dworze maleńkie karmiła,
Na prawie ważnym, w nim też się gościła,
Silna i zdrowa, jedna z wiejskich kobiet,
Od niej zależy i dziedzica zdrowie.
Spośród sług ważna, bez plag irytacji,
"Pokarm nie burzyć". zmartwień od frustracji.
Żyła spokojnie. Nie wolno urazić,
"Bo dziecko złamie". Mogła się obrazić.
Zdrowe jedzenie. Umów dopełniła,
Silne paniątko w końcu wykarmiła.
W wielu dworzanach wdzięczność
z serdecznością,
Czuwa nad mamką, jej także starością.
O ile mamki- szło zapotrzebowanie,
Piastunką, niańką były starsze panie,
Którym ufają, pracy onej zdzierżą,
I wychowanie dzieci im powierzą,
Mamkę do dziecka także dobierano,
Niańkę kolejną do niej przywiązano,
Dziecko kolejne. Była domownikiem,
Stróżką dzieciarni, ich orędownikiem.
Choć czas, zwyczaje, częściowo odmienia,
One chowały dalsze pokolenia.
W pamięci dzieci miały miejsca czułe,
Za pieśni, bajki, które do snu snuły.
Opiekę, miłość i serce matczyne,
W wdzięcznej pamięci wpisuje w dziecinę.
Letnie dzieciaki przekazują bonom,
Z wymogiem wyższym te im powierzono,
Przygotowane są więc zawodowo,
Z właściwych domów wybraną osobą.
Z domów szlacheckich, nie rzadko
mieszczańskich,
Średnio zamożnych, ale za to pańskich.
Uczą czynności, jak dziś przedszkolaka.
Tu kilkunastu, tam że jedynaka.
Gdy wiek osiągną, tętniły metrami,
W dziewcząt nadwyżce zaś guwernantkami,
Pierwsi dla chłopców, drugie zaś dziewczęta,
Nie zawsze jednak zasada ta święta.
Uczą matematyki, muzyki, rysunku,
Zdolność szczególną, kształcono w kierunku.
A każda dama zna obce języki,
Gra i poznaje zasady muzyki,
Jest ułożona z formą towarzyską,
Ręczne robótki, czuwa- nad słabością męską.
To guwernantkom dają to zadanie,
By z córek dworskich wychowano panie.
Choć pensje modne i w liczącym tonie,
W edukacyjnej większość stoi stronie.
W naukach owych, dzisiaj też rzecz święta,
Służy to chęciom, i wielbi talenta.
Rzadziej dziewczęta, chłopcy w części licznej,
Szli po nauce do szkoły publicznej.
Szkoła infirma Jezuicką zwana,
Parwa - pijarów, wszędzie stopniowana.
Uczą gramatyki, syntaktyki, retoryki,
Filozofii, teologii także poetyki.
Tu filozofię dzielą na logikę,
Dialektykę, fizykę i metafizykę,
Też dla niektórych tu matematykę.
Na Akademii Krakowskiej, Wileńskiej,
Także uczono tutaj mowy polskiej,
Języki, niemiecki, francuski, ponadto łaciny,
Astrologii, geografii, kosmografii także medycyny.
Etyczną siłą w dawnych obyczajach,
Nie rozkładano, w drodze na rozstajach,
Sedno stanowi dla sprawy publicznej,
W herbu insygniach dla sprawy dziedzicznej.
Siła opinii była w społeczeństwie,
Roli człowieka, w jego człowieczeństwie.
Banita wszakże mógł długo żartować,
Z wyroków różnych, intrygi swe knować.
Jednak u progu kres jego zuchwalstwa,
Rodzina murem- naprzeciw matactwa.
"Stryjcy herbowi" w rodzinnym obszarze,
Są świętym prawem, jak święte Ołtarze,
Kto ją bezcześci, kto ręką podnosił,
Karę ponosi, o litość nie prosił.
Wpływy, znaczenie, przyjęte szeroko,
Były potężne im szerzej, głęboko.
Biegły granice, u nas tak pojęte,
W Polsce przetrwały jak insygnia święte.
- Józef Bieniecki
35473 | Różne | Dodał: mosinskirob, 2012-01-03 17:07, punktów: 0
To wiersz o pewnej zawiłej znajomości.
Mówi o chłopcu, dziewczynie być może o miłości.
On jedzie drogą, myślami błądzi,
wiatr liście z drzew trąci.
Chociaż dzień szary i ponury,
coś rozjaśnia mu ciemne chmury.
To Twój uśmiech, który jest radosny
jest dla niego niczym powiew wiosny.
Każde słowom rzekłe przez Ciebie,
pragnie słuchać i bierze do siebie.
Nawet Twe choćby krótkie spojrzenie
jest niczym raz spełnione marzenie.
Choć dla niego jesteś ideałem,
co rozbudza zmysły swym ciałem.
To jednak jesteś nie do zdobycia
i tak zastanawia się nad sensem życia.
Już w oddali widać zachód słońca
i ten wiersz dotarł już do końca.
Mówi o chłopcu, dziewczynie być może o miłości.
On jedzie drogą, myślami błądzi,
wiatr liście z drzew trąci.
Chociaż dzień szary i ponury,
coś rozjaśnia mu ciemne chmury.
To Twój uśmiech, który jest radosny
jest dla niego niczym powiew wiosny.
Każde słowom rzekłe przez Ciebie,
pragnie słuchać i bierze do siebie.
Nawet Twe choćby krótkie spojrzenie
jest niczym raz spełnione marzenie.
Choć dla niego jesteś ideałem,
co rozbudza zmysły swym ciałem.
To jednak jesteś nie do zdobycia
i tak zastanawia się nad sensem życia.
Już w oddali widać zachód słońca
i ten wiersz dotarł już do końca.
35049 | Różne | Dodał: anonimowi, 2011-12-20 13:23, punktów: 0
Jesteś moim światem,
moim ulubionym kwiatem.
Jeżeli Ciebie stracę,
to moja dusza będzie w niebie.
Przy Tobie moje serce się cieszyło,
a teraz się zasmuciło,
bo nie ma Cię przy mnie.
Chcę, żebyś był już na wolności,
i dostawać od ciebie kwiaty miłości,
chcę ci szeptać do uszka
do końca życia czułe słówka.
Pomimo tego, że mam 16 lat,
to już wiem co myśleć mam,
gdy dowiedziałam się, że to 18 miesięcy
moje serce zachciało śmierci.
Ale sprzeciwiłam się sercu
i czekam aż poddam próbom się sześciu.
Tych prób jest jeszcze więcej,
ale za bardzo będę cierpieć.
Kiedy byłam na wolności
byliśmy pełni miłości.
Niestety nadeszła pora rozstania
i osobnego nocami spania.
Brakuje mi bardzo ciebie,
bo przy tobie czułam się jak w niebie
Mówiąc krótko:
KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE
twoja Sara
moim ulubionym kwiatem.
Jeżeli Ciebie stracę,
to moja dusza będzie w niebie.
Przy Tobie moje serce się cieszyło,
a teraz się zasmuciło,
bo nie ma Cię przy mnie.
Chcę, żebyś był już na wolności,
i dostawać od ciebie kwiaty miłości,
chcę ci szeptać do uszka
do końca życia czułe słówka.
Pomimo tego, że mam 16 lat,
to już wiem co myśleć mam,
gdy dowiedziałam się, że to 18 miesięcy
moje serce zachciało śmierci.
Ale sprzeciwiłam się sercu
i czekam aż poddam próbom się sześciu.
Tych prób jest jeszcze więcej,
ale za bardzo będę cierpieć.
Kiedy byłam na wolności
byliśmy pełni miłości.
Niestety nadeszła pora rozstania
i osobnego nocami spania.
Brakuje mi bardzo ciebie,
bo przy tobie czułam się jak w niebie
Mówiąc krótko:
KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE
twoja Sara
34923 | Różne | Dodał: anonimowi, 2011-12-19 16:27, punktów: 0
Przyszła samotność, zapukała,
prawie łzy w oczach miała
i powiedziała, że potrzebuje
trochę odpocząć, bo źle się czuje.
Chce zebrać myśli porozrzucane,
no i posklejać to, co złamane.
A że trafiła na taką chwilę,
gdzie smutku w sercu było aż tyle,
że ją wpuściło, nie namyślając
miejsce ciepłe u siebie dając.
Na początku było przyjemnie
tak posiedzieć sobie wzajemnie,
pogadać, uspokoić się,
smutek wtedy gdzieś schował się.
I chociaż w sercu rany wciąż były,
lecz nie tak duże i nie krwawiły,
chciało na nowo otworzyć się,
by znów wypełnić uczuciem się.
I przyszła pora, by samotności
powiedzieć, że już za długo tak u niego gości.
Niech poodwiedza też innych ludzi
w których spokojem serce obudzi,
że jej dziękuje za to co dała,
bo myśli serca poukładała.
prawie łzy w oczach miała
i powiedziała, że potrzebuje
trochę odpocząć, bo źle się czuje.
Chce zebrać myśli porozrzucane,
no i posklejać to, co złamane.
A że trafiła na taką chwilę,
gdzie smutku w sercu było aż tyle,
że ją wpuściło, nie namyślając
miejsce ciepłe u siebie dając.
Na początku było przyjemnie
tak posiedzieć sobie wzajemnie,
pogadać, uspokoić się,
smutek wtedy gdzieś schował się.
I chociaż w sercu rany wciąż były,
lecz nie tak duże i nie krwawiły,
chciało na nowo otworzyć się,
by znów wypełnić uczuciem się.
I przyszła pora, by samotności
powiedzieć, że już za długo tak u niego gości.
Niech poodwiedza też innych ludzi
w których spokojem serce obudzi,
że jej dziękuje za to co dała,
bo myśli serca poukładała.
34658 | Różne | Dodał: ina0909, 2011-12-13 14:22, punktów: 0
Daj mi być uśmiechnięta
nie tylko tak od święta
Chcę uśmiech słać do ludzi
i kamień niech obudzi.
By smutek odszedł w cień
radość niech wieńczy dzień
Niech optymizmem napawa
wszak to radości sprawa.
Za mało jest go w życiu
chowa się gdzieś w ukryciu.
A przecież tak go chcemy
sercem wypatrujemy.
Bo dając uśmiech od siebie
spotka to też i ciebie
Że dostaniesz w prezencie
uśmiech jak szczęście
nie tylko tak od święta
Chcę uśmiech słać do ludzi
i kamień niech obudzi.
By smutek odszedł w cień
radość niech wieńczy dzień
Niech optymizmem napawa
wszak to radości sprawa.
Za mało jest go w życiu
chowa się gdzieś w ukryciu.
A przecież tak go chcemy
sercem wypatrujemy.
Bo dając uśmiech od siebie
spotka to też i ciebie
Że dostaniesz w prezencie
uśmiech jak szczęście
34602 | Różne | Dodał: ina0909, 2011-12-09 23:54, punktów: 2
Tak to w życiu różnie bywa.
Bo gdy głowa w to się w pląta,
myśli rozstawia po kątach
i układa, i sztorcuje,
ze już czasu jej brakuje.
Na to co jest równie ważne,
co pobudza wyobraźnię,
co energii nam dodaje,
seks potrzebny się wydaje.
Ale może mylę się
i wystarczy dotyk ten,
co w pieszczoty się przeradza,
uspakaja i nagradza.
Delikatnie, czule dany,
bardzo jest nam pożądany.
Może bardziej właśnie za nim,
tak się tęskni, będąc sami.
Bo gdy głowa w to się w pląta,
myśli rozstawia po kątach
i układa, i sztorcuje,
ze już czasu jej brakuje.
Na to co jest równie ważne,
co pobudza wyobraźnię,
co energii nam dodaje,
seks potrzebny się wydaje.
Ale może mylę się
i wystarczy dotyk ten,
co w pieszczoty się przeradza,
uspakaja i nagradza.
Delikatnie, czule dany,
bardzo jest nam pożądany.
Może bardziej właśnie za nim,
tak się tęskni, będąc sami.
34478 | Różne | Dodał: anonimowi, 2011-12-06 21:56, punktów: 0
Dzisiaj szczególny Dzień Mikołajkowy
Rożne pomysły przychodzą do głowy
Jakim prezentem obdarować bliskiego
Czym zaskoczyć kochanego.
Wszystkim coś bym dać chciał
Każdego bym obdarował;
Zakochanym dużo miłości
Dzieciom samych słodkości
Samotnym kogoś bliskiego
Dorosłym życia spokojnego.
By każdy się uśmiechał do każdego
A wszystkim wszystkiego dobrego
Jak dobrze o tym wiecie,
Święty Mikołaj chodzi po świecie
Dźwiga swój worek niezmordowanie
A każdy swój prezent na pewno dostanie
I kiedy rozda już te prezenty,
Wraca do nieba i jest uśmiechnięty.
Choć możne czasem przykro świętemu,
że nikt prezentów nie daje jemu.
Rożne pomysły przychodzą do głowy
Jakim prezentem obdarować bliskiego
Czym zaskoczyć kochanego.
Wszystkim coś bym dać chciał
Każdego bym obdarował;
Zakochanym dużo miłości
Dzieciom samych słodkości
Samotnym kogoś bliskiego
Dorosłym życia spokojnego.
By każdy się uśmiechał do każdego
A wszystkim wszystkiego dobrego
Jak dobrze o tym wiecie,
Święty Mikołaj chodzi po świecie
Dźwiga swój worek niezmordowanie
A każdy swój prezent na pewno dostanie
I kiedy rozda już te prezenty,
Wraca do nieba i jest uśmiechnięty.
Choć możne czasem przykro świętemu,
że nikt prezentów nie daje jemu.
34236 | Różne | Dodał: ina0909, 2011-11-27 14:37, punktów: 1
Taka rozmowa…
Gdy zbieram myśli swoje
i układam w słowa,
otwieram się do ludzi
sercem bywa rozmowa.
I wiersz z niego powstaje
w rymy się układa.
Jak dwaj przyjaciele
serce z rozumem gada.
Pomaga mi zrozumieć,
co we mnie dzieje się.
Choć samotność króluje,
to lepiej czuję się.
Gdy zbieram myśli swoje
i układam w słowa,
otwieram się do ludzi
sercem bywa rozmowa.
I wiersz z niego powstaje
w rymy się układa.
Jak dwaj przyjaciele
serce z rozumem gada.
Pomaga mi zrozumieć,
co we mnie dzieje się.
Choć samotność króluje,
to lepiej czuję się.
34175 | Różne | Dodał: Miraaz, 2011-11-21 21:11, punktów: 1
Opadają z drzew kasztany
Toczą się po ziemi.
Błyszczą słońcem malowane
Owoce jesieni.
Dam Ci uśmiech kasztanowy,
Uczuć koszyk w darze.
By zostały w Twej pamięci
Jak barwy na obrazie.
Toczą się po ziemi.
Błyszczą słońcem malowane
Owoce jesieni.
Dam Ci uśmiech kasztanowy,
Uczuć koszyk w darze.
By zostały w Twej pamięci
Jak barwy na obrazie.
34158 | Różne | Dodał: Miraaz, 2011-11-21 20:25, punktów: 2
Raz przez małą dziurkę w chmurach,
popatrzyło przeznaczenie
i promieniem najzłocistszym
zlądowało wprost na ziemię.
Zaglądnęło w okna domów,
wyciągnęło korce szczęścia,
rozpłynęło się radością,
wpadło w ciepłe wprost objęcia.
Pozbierało też minuty,
co odziane są słowami,
i westchnęło zachwycone
widząc album ze zdjęciami.
Serca w dłonie pochwyciło,
i zawiodło na dach świata,
by zajaśnieć błyskiem w oku,
zawirować tęczą w kwiatach.
popatrzyło przeznaczenie
i promieniem najzłocistszym
zlądowało wprost na ziemię.
Zaglądnęło w okna domów,
wyciągnęło korce szczęścia,
rozpłynęło się radością,
wpadło w ciepłe wprost objęcia.
Pozbierało też minuty,
co odziane są słowami,
i westchnęło zachwycone
widząc album ze zdjęciami.
Serca w dłonie pochwyciło,
i zawiodło na dach świata,
by zajaśnieć błyskiem w oku,
zawirować tęczą w kwiatach.
34087 | Różne | Dodał: ladyinred, 2011-11-17 16:50, punktów: 1
Duch demona w tej spokojnej dziewczynie
czy ona od zawsze
była wcieleniem tych złych emocji?
czy ona zawsze była dziewczyną
która nie bała się okazywać oziębłych uczuć?
nie
to nie to samo piękne i spokojne dziewczę,
które wypłakiwało swoje emocje
w zamkniętych czterech ścianach
to nie ta sama spokojna duszyczka
to diabeł wcielony
to dziewica zniweczona
przez dzisiejszą rzeczywistość
czy ona od zawsze
była wcieleniem tych złych emocji?
czy ona zawsze była dziewczyną
która nie bała się okazywać oziębłych uczuć?
nie
to nie to samo piękne i spokojne dziewczę,
które wypłakiwało swoje emocje
w zamkniętych czterech ścianach
to nie ta sama spokojna duszyczka
to diabeł wcielony
to dziewica zniweczona
przez dzisiejszą rzeczywistość
33897 | Różne | Dodał: ina0909, 2011-11-03 17:20, punktów: 1
Każdy z nas o czymś marzy,
w głębi duszy szczęścia chce.
By się zjawiał nam na twarzy,
uśmiech co radością jest.
Choć nie zawsze nam jest dane ,
przeżyć życie tak jak chcemy.
Cieszą nas te małe chwile
w których ciepło dostajemy...
w głębi duszy szczęścia chce.
By się zjawiał nam na twarzy,
uśmiech co radością jest.
Choć nie zawsze nam jest dane ,
przeżyć życie tak jak chcemy.
Cieszą nas te małe chwile
w których ciepło dostajemy...
33895 | Różne | Dodał: ina0909, 2011-11-03 17:13, punktów: 1
Czasem myśli- rozsypują się,
jak pęknięty sznur pereł...
Trzeba je wtedy zebrać
poukładać w słowa
Wiersz wtedy powstanie,
taka miedzy nami rozmowa.
Z sercem pisana,ciepła
roześmiana
jak pęknięty sznur pereł...
Trzeba je wtedy zebrać
poukładać w słowa
Wiersz wtedy powstanie,
taka miedzy nami rozmowa.
Z sercem pisana,ciepła
roześmiana
33893 | Różne | Dodał: ina0909, 2011-11-03 17:09, punktów: 1
Chciałabym zatrzymać czas,
by to co piękne zostało.
A to co niezapomniane
zawsze do mnie wracało.
Bym mogła radować się
szczęścia chwilami.
Bym umiała sie bronić
przed kolejnymi ciosami.
Chciałabym żeby uśmiech
rozpromieniał mą twarz.
Nie dawać się smutkom,
nawet gdy takie masz.
by to co piękne zostało.
A to co niezapomniane
zawsze do mnie wracało.
Bym mogła radować się
szczęścia chwilami.
Bym umiała sie bronić
przed kolejnymi ciosami.
Chciałabym żeby uśmiech
rozpromieniał mą twarz.
Nie dawać się smutkom,
nawet gdy takie masz.
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 > >> >|
-

anonimowi
(16083)
-

życzenia
(988)
-

jagoda
(675)
-

Miraaz
(565)
-

ulinka
(540)
-

Lidzia
(488)
-

chantal28
(440)
-

singer
(300)
-

sandrusiaa8
(283)
-

czarnulka88
(281)
Zobacz wszystkich >>
- dziś luźno ;)
Podoba ci się ta strona? Wstaw do siebie nasz link :)
Polecamy:
Partnerzy:



