Opcje:

O stronie:
Znajdziesz tutaj gotowe życzenia na urodziny. Starannie wyselekcjonowane życzenia urodzinowe oraz życzenia imieninowe. Do tego wierszyki urodzinowe i wiersze miłosne! Polecamy również smsy na dzień dobry i sms na dobranoc. Albo wierszyki o miłości, życzenia bez okazji oraz życzenia ślubne - tutaj czekają na Ciebie najlepsze wierszyki miłosne dla zakochanych. Miłego pobytu!

Życzenia urodzinowe, wierszyki urodzinowe, życzenia imieninowe, wierszyki miłosne

» życzenia urodzinowe «



rozmiar tekstu: A AA AAA

Strony: 1  2    >

Anegdoty Sortuj: Według daty | ilości punktówDodaj w tej kategorii

31979 | Anegdoty | Dodał: anonimowi, 2011-08-22 05:55, punktów: 9
Zadowolony rybak
Bogaty przemysłowiec z Północy poczuł niesmak widząc pewnego rybaka z Południa, spokojnie opartego o swoją łódź i palącego fajkę.
- Dlaczego nie wypłynąłeś łowić? - zapytał przemysłowiec.
- Bo już złowiłem dość na dzisiaj - odpowiedział rybak.
- Dlaczego nie łowisz więcej niż to konieczne? - nalegał przemysłowiec.
- A cóż bym z tym zrobił? -zapytał z kolei rybak.
- Zarobiłbyś więcej pieniędzy - padło w odpowiedzi. - Mógłbyś wtedy założyć motor do twojej łodzi, wypływać na głębsze wody i łowić więcej ryb. Wtedy też zarobiłbyś dość pieniędzy, by kupić sobie nylonową sieć, dzięki czemu miałbyś jeszcze więcej ryb i więcej pieniędzy.
Szybko zarobiłbyś i na drugą łódź... i, być może, całą flotę.
Byłbyś wtedy bogaty tak jak ja.
- I co bym wtedy robił? - zapytał znowu rybak.
- Mógłbyś wtedy usiąść i cieszyć się z życia -odpowiedział przemysłowiec.
- A jak myślisz, co ja właśnie w tej chwili robię? - zapytał zadowolony rybak...
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
30572 | Anegdoty | Dodał: Magda0212c2, 2011-05-30 22:37, punktów: 6
Na stole stały cztery świeczki. Pierwsza rzekła nagle:
- Jestem dobrem - ludzie już mnie nie potrzebują, więc mogę zgasnąć.
Druga świeczka dodała:
- Jestem sprawiedliwością, dziś nikt mnie już nie potrzebuje!
Obie świeczki zgasły. Trzecia zasmucona rzekła:
- Jestem miłością - na mnie ludzie mają coraz mniej czasu, więc i ja zgasnę.
Trzy świeczki zgasły. Do pokoju weszła młoda kobieta i ze smutkiem popatrzyła na zgaszone świeczki. Czwarta świeczka odpowiedziała:
- Nie martw się, jestem nadzieją, póki ja istnieję wszystko można zacząć od nowa.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
30044 | Anegdoty | Dodał: anonimowi, 2011-05-08 22:36, punktów: 2
Zapytano kilkuletnią dziewczynkę:
- Co rysujesz?
- Boga - odparła.
- Ale przecież nikt nie wie jak wygląda Bóg!
- Za chwilę się dowie - rzekła niespeszona...
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
29871 | Anegdoty | Dodał: anonimowi, 2011-05-01 01:25, punktów: 5
Mistrz poradził poszukującemu swej drugiej połówki i mającemu co do niej wielkie wymagania:
- jeśli pragniesz spotkać kobietę kochającą, piękną, zmysłową, mądrą, odpowiedzialną, szlachetną, radosną, czułą, wrażliwą, delikatną, zaradną, silną i samodzielną - to najpierw sam musisz się takim stać. Tylko w ten sposób ją znajdziesz. a nawet jeśli jej nie spotkasz, nie będzie to już wtedy miało dla ciebie większego znaczenia.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
28271 | Anegdoty | Dodał: anonimowi, 2011-02-22 17:16, punktów: 19
Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz ludzkie cechy – takie jak: dobry humor, smutek, mądrość, duma; a wszystkich razem łączyła miłość.

Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę.

Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili. Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu – miłość poprosiła o pomoc.

Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
- Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma tam już miejsca dla ciebie. – Odpowiedziało Bogactwo.

Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą! – poprosiła Miłość.
- Niestety nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć… – odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.

Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
- Smutku, zabierz mnie z sobą! – poprosiła Miłość,
- Och, Miłość ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam. – Odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.

Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.
Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu…

Nagle Miłość usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze sobą! – powiedział nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca. Dlatego też bardzo chciała się dowiedzieć kim jest tajemniczy starzec. Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
- To był Czas. – Odpowiedziała Wiedza.
- Czas? – zdziwiła się Miłość. – Dlaczego Czas mi pomógł?
- Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość. – Odrzekła Wiedza.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
28217 | Anegdoty | Dodał: anonimowi, 2011-02-19 10:20, punktów: 15
On był mężczyzną potężnym, o donośnym głosie i szorstkim sposobie bycia. Zaś ona - kobietą łagodną
i delikatną. Pobrali się. On dbał, by niczego jej nie brakowało, a ona zajmowała się domem i dziećmi. Później dzieci dorosły, pozakładały własne rodziny i odeszły. Historia, jakich wiele.
Lecz kiedy wszystkie dzieci były już urządzone, kobieta straciła swój zwykły uśmiech, stawała się coraz bardziej wątła i blada. Nie mogła już jeść i w krótkim czasie przestała podnosić się z łóżka.
Zmartwiony mąż umieścił ją w szpitalu.
Lecz chociaż u jej wezgłowia zbierali się najlepsi lekarze i specjaliści, żadnemu z nich nie udało się określić, na co zachorowała kobieta. Potrząsali tylko głowami.
Ostatni z lekarzy poprosił na stronę męża i rzekł: - Ośmieliłbym się powiedzieć, że po prostu... pańska żona nie chce już dłużej żyć...
Mężczyzna w milczeniu usiadł przy łóżku żony i ujął ją za rękę. Była to mała, drobna rączka, która zupełnie ginęła w potężnej dłoni mężczyzny. Potem rzekł zdecydowanie swym donośnym głosem:
- Ty nie umrzesz!
- Dlaczego? - zapytała kobieta, lekko wzdychając.
- Ponieważ ja cię potrzebuję!
- To dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś?
Od tej chwili stan zdrowia kobiety zaczął się szybko poprawiać. Dzisiaj czuje się doskonale. A lekarze
i znani specjaliści nadal zadają sobie pytanie, jaka choroba ją dotknęła i cóż za wspaniałe lekarstwo uzdrowiło ją w tak krótkim czasie.

- Bruno Ferrero
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
20630 | Anegdoty | Dodał: anonimowi, 2010-04-17 23:08, punktów: 32
Pewnego razu chłopak i jego dziewczyna jechali na motorze około 200 km na godzinę.

Dziewczyna: Zwolnij, boję się.
Chłopak: Nie bój się jest fajna zabawa...
Dziewczyna: Proszę zrobię wszystko jak zwolnisz.
Chłopak: Dobrze, przytul mnie bardzo mocno.
Dziewczyna: Dobra, dobra ale zwolnij
(Dziewczyna go przytuliła)
Chłopak: Czy mogłabyś ściągnąć mój kask, bo mi przeszkadza i założyć na siebie?
(Dziewczyna zdjęła kask z jego głowy i włożyła na siebie)
Chłopak: A teraz mnie pocałuj i powiedz, że mnie kochasz.
Dziewczyna: Kocham Cię.
(Dziewczyna pocałowała go)
Następnego dnia w gazecie:

W wczorajszym wypadku dwuosobowym, który się wydarzył w mieście, zginęła jedna osoba. Okazało się, że kierowca motoru, w połowie drogi dowiedział się, że jego hamulce nie działają, a więc dał swojej
dziewczynie kask i kazał jej powiedzieć, że go kocha i poczuć ostatni pocałunek, po czym oddał swoje życie dla niej.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
13448 | Anegdoty | Dodał: Tojasvan, 2009-12-19 19:05, punktów: 6
O pewnym kogucie
Przemijanie jest gwarantem nadziei.
Lecz jak złudna to gwarancja, przekonał się pewien kogut, rozmyślając w piątek, o czekającej go cudownej niedzieli.

Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
11741 | Anegdoty | Dodał: FantagiroKn, 2009-09-11 13:05, punktów: 120
Pewna kobieta, krótko po rozwodzie, spędziła pierwszy dzień smutna,
pakując swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble do wielkich skrzyń.
Drugiego dnia przyszli przewoźnicy i zabrali jej rzeczy i meble.
Trzeciego dnia usiadła na podłodze pustej jadalni, włączyła spokojną
muzykę, zapaliła dwie świece, postawiła półmisek z dwoma kilogramami
krewetek, talerz kawioru i butelkę zimnego białego wina i przystąpiła do
konsumpcji, aż już więcej nie mogła.
Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju
rozmontowała pręty karniszy, pozdejmowała z końców zatyczki i do środka
włożyła połowę krewetek i sporą porcję kawioru, po czym ponownie
umieściła zatyczki na końcach karniszy.
Potem zrezygnowana cicho wyszła i pojechała do swojego nowego lokum.
Gdy mąż wrócił do domu, wprowadził się z nowymi meblami i z nową dziewczyną.
Przez pierwsze dni wszystko było idealne. Jednak z czasem dom zaczął śmierdzieć.
Próbowali wszystkiego! Wyczyścili, wyszorowali i przewietrzyli cały dom.
Sprawdzili, czy w wentylacji nie ma martwych myszy i wyprali dywany.
W każdym kącie powiesili odświeżacze powietrza. Zużyli setki puszek sprayów odświeżających. Nawet wykosztowali się i wymienili wszystkie drogie dywany.
Nic nie działało.
Nikt nie przychodził do nich w odwiedziny, robotnicy nie chcieli pracować w domu, nawet służąca się zwolniła.
W końcu były mąż kobiety i jego dziewczyna zdesperowani musieli się wyprowadzić. Po miesiącu nadal nie mogli znaleźć nikogo, kto
zechciałby kupić cuchnący dom. Sprzedawcy nie chcieli nawet odbierać ich telefonów.
Zdecydowali się wydać ogromną sumę pieniędzy i kupić nowy dom.
Eks-małżonka zadzwoniła do mężczyzny w sprawach rozwodu i zapytała go, co słychać. Odpowiedział, że dobrze, że sprzedaje dom, ale nie wyjaśniając jej prawdziwej przyczyny. Wysłuchała go ze spokojem i powiedziała, że bardzo tęskni za domem, i że porozmawia z prawnikami, aby uporządkować sprawy w papierach w taki sposób, by odzyskać dom.
Mężczyzna, sądząc, że jego eks nie ma najmniejszego pojęcia o smrodzie, zgodził się odstąpić jej dom za jedną dziesiątą rzeczywistej ceny, o ile ona podpisze umowę tego samego dnia.
Przystała na to i w ciągu godziny dostała od niego papiery do podpisania.
Tydzień później mężczyzna i jego dziewczyna stali w drzwiach starego domu, patrząc z uśmiechem, jak pakowano ich meble i wsadzano na ciężarówkę, by zabrać je do nowego domu... Łącznie z karniszami.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
10860 | Anegdoty | Dodał: martitta, 2009-06-10 23:07, punktów: 206
Pewnego dnia, na placu targowym, pośród tłumu ludzi siedział niewidomy z kapeluszem na datki i kartonikiem z napisem: "Jestem ślepy, proszę o pomoc"
Pewien mężczyzna, który przechodził obok niego. Zauważył, ze jego kapelusz jest prawie pusty, zaledwie parę groszy... Wrzucił mu parę monet, po czym bez pytania niewidomego o zgodę, wziął jego kartonik, odwrócił na druga stronę i napisał coś....
Tego samego popołudnia, ten sam mężczyzna znowu przechodził obok tego samego niewidomego i zauważył, że tym razem jego kapelusz jest pełen monet. Niewidomy rozpoznał kroki tego człowieka i zapytał go czy to on odwrócił kartonik i co na nim napisał......
Mężczyzna odpowiedział: " nic co nie byłoby prawdą. Przepisałem Twoje zdanie tylko troszkę inaczej."
Uśmiechnął się i oddalił....
Niewidomy nigdy się nie dowiedział, że na jego kartoniku było napisane:
"dziś wszędzie dookoła jest wiosna.. A ja nie mogę jej zobaczyć..."
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
8072 | Anegdoty | Dodał: życzenia, 2009-01-11 00:47, punktów: 6
... Wędrowałem jakąś ścieżką przez góry; słońce świeciło jasno a wokół mnie roztaczał się wspaniały widok. W pewnym momencie dotarłem do małej przydrożnej kapliczki. Drzwi były uchylone, więc wszedłem do środka. Ku mojemu zdziwieniu na ołtarzu nie było ani obrazu Dziewicy ani też krucyfiksu a jedynie przepiękna aranżacja z kwiatów. Po chwili spostrzegłem, że na podłodze przed ołtarzem siedzi, zwrócony twarzą w moją stronę, jogin - w figurze lotosu, pogrążony w głębokiej medytacji. Kiedy przyjrzałem mu się uważniej, uświadomiłem sobie, że ma on moją twarz. Wpadłem w głębokie przerażenie i zbudziłem się z myślą: "Ach, więc on jest tym, który śni mnie w medytacji. On ma sen, którym jestem ja." Wiedziałem wówczas, że kiedy jogin się zbudzi, ja przestanę istnieć.

Karl Gustav Jung
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
7404 | Anegdoty | Dodał: Mika, 2008-12-20 09:22, punktów: -4
Szedł człowiek i osioł w wielkim upale,
on torbami obładowany cały.
Osioł z pragnienia nogi ledwo dźwiga,
iść dalej nie ma siły.
-Daj mi wody panie, nabiorę więcej siły,
na moim grzbiecie twoje toboły pomieścimy.
Lecz człowiek dalej uparcie drepce,
nie dał osłu wody, nie pomógł i sobie.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
5373 | Anegdoty | Dodał: amour, 2008-05-25 16:33, punktów: 305
Pewna para wzięła ślub. Dwa tygodnie później mężowi zachciało się spotkać ze starymi kumplami w ulubionym barze. Ubrał się więc i mówi:
– Kochanie, wychodzę, ale niedługo wrócę.
– A dokąd idziesz misiaczku? – pyta żona.
– Do baru, ślicznotko. Mam ochotę na małe piwko.
– Chcesz piwo, robaczku? Wybieraj – to mówiąc żona otwiera lodówkę i prezentuje 25 gatunków piwa z 12 krajów: Niemiec, Holandii, Anglii...... Mąż stanął jak wryty i zdołał wydusić tylko:
– Tak, tak, cukiereczku...... ale w barze .... no wiesz.... te chłodzone kufle......
Żona mu przerwała:
– Chcesz do piwa schładzany kufel? Nie ma problemu. – i wyjęła z zamrażarki wielki oszroniony kufel.
Jednak mąż, choć nieco blady z wrażenia, nie dawał za wygraną:
– No tak skarbie, ale wiesz... w barach mają takie pyszne przystawki. Nie będę długo, obiecuję.
– Masz ochotę na przystawki, niedźwiadku? – i żona otworzyła szafkę, a tam: słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydełka, marynowane grzybki i wiele innych smakołyków.
Mąż resztką sił próbował się ratować:
– Ale kochanie ......rozumiesz..... w barze ..... te męskie gadki, ten wulgarny i pikantny język......
– Chcesz przekleństw, moje słoneczko? TO PIJ TO JEBANE PIWO Z TEGO PIEPRZONEGO KUFLA I ŻRYJ DO CHUJA PANA PRZYSTAWKI!!! TERAZ JESTEŚ, DO KURWY NĘDZY, ŻONATY I NIGDZIE NIE BĘDZIESZ SIĘ WŁÓCZYŁ!!! POJAŁĘŚ TO DUPKU?!?!?!
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
5372 | Anegdoty | Dodał: amour, 2008-05-25 16:27, punktów: 29
Pewnego razu w czasie kwesty ne biednch w George Sand ujrzała znanego bogacza barona Rothschilda.
- a pan, panie baron, nie przyłączy sie do zbiórki - zapytała słodkim głosem.
- jeśli tylko otrzymam autograf uroczej kwestarki... - odparł Rothschild, chcąc być dowcipnym.
Pani Sand bez wahania napisała coś na kawałku papieru. Baron przeczytał, usmiechnął się kwaśno i wydobył z portwela 5000 franków. na kartce widniało zdanie - "Niniejszym kwituję odbiór 5000 franków od pana Rothschilda na biednych"
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
2470 | Anegdoty | Dodał: życzenia, 2008-01-20 11:43, punktów: 42
Tristan Bernard jadł kiedyś obiad na Riwierze w jednej z najdroższych restauracji. Kiedy kelner przyniósł mu rachunek, Bernard zapłacił i kazał wezwać właściciela restauracji. Ten zjawił się natychmiast. Bernard zapytał:
- Pan jest właścicielem tej restauracji?
- Tak, ja.
- W takim razie niech pan mnie mocno uściska, bo już nigdy mnie pan tu nie zobaczy.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
2469 | Anegdoty | Dodał: życzenia, 2008-01-20 11:42, punktów: 35
Pierwsze koncerty Haendla w Londynie nie cieszyły się powodzeniem, co bardzo niepokoiło przyjaciół kompozytora. Haendel ich uspokajał:
- Nie martwcie się! W pustej sali muzyka brzmi lepiej.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
2468 | Anegdoty | Dodał: życzenia, 2008-01-20 11:39, punktów: 58
Pewien młodzieniec pytał Mozarta, jak się pisze symfonie.
- Jesteś jeszcze za młody. Zacznij lepiej od ballad - odpowiedział kompozytor.
- Ale przecież pan zaczął pisać symfonie, kiedy nie miał jeszcze dziesięciu lat! - zaprotestował młodzieniec.
- No, tak. Ale ja nikogo nie pytałem, jak to się robi.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
2462 | Anegdoty | Dodał: życzenia, 2008-01-20 11:26, punktów: 11
Beethoven wstąpił kiedyś do restauracji i usiadł przy stoliku zamyślony, nie zwracając uwagi na kelnera, który podchodził kilka razy, żeby przyjąć zamówienie. Po godzinie kompozytor woła kelnera i pyta:
- Ile płacę?
- Pan dotychczas jeszcze niczego nie zamówił, właśnie chciałbym się spytać, czym mogę służyć?
- A przynieś pan, co chcesz, i daj mi święty spokój.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
2461 | Anegdoty | Dodał: życzenia, 2008-01-20 11:26, punktów: 26
Pewnego razu, kiedy Dumas wrócił z proszonego obiadu, jego syn zapytał:
- No i jak tam, wesoło było?
- Bardzo - odpowiedział ojciec - ale gdyby mnie tam nie było, to umarłbym z nudów.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus
2460 | Anegdoty | Dodał: życzenia, 2008-01-20 11:25, punktów: 19
Pewien młody człowiek chciał zostać uczniem Beethovena. Gdy odegrał przed mistrzem wybrany utwór fortepianowy, ten orzekł:
- Musi pan jeszcze długo grać na fortepianie, zanim pan zauważy, że nic nie umie.
Wrzuć na FacebookSkomentuj (0) | Oceń: Plus lub minus

Strony: 1  2    >
Poleć Klamerkę
Szukaj
Twoje konto

Zarejestruj się

Polecamy!
prezenty
prezenty

Imieniny
Najwięcej dodali
Święto na dziś
  • Światowy Dzień Telekomunikacji
    Masz bloga albo stronę?
    Podoba ci się ta strona? Wstaw do siebie nasz link :)

Polecamy: